W spotkaniu w auli lubelskiego Seminarium Duchownego wzięli też
udział młodzi mieszkańcy Lublina z Katolickiego Stowarzyszenia
Młodzieży.
Zdaniem metropolity lubelskiego abpa Życińskiego otwarcie na dialog z Żydami jest szczególnie ważne na Lubelszczyźnie, gdzie żyło niegdyś tak wielu
Żydów. "To, że przyjeżdżają dziś młodzi Żydzi jest normalnym świadectwem podtrzymywania pamięci o tamtej historii. Patologia była w okresie PRL, kiedy przyjeżdżali i samotnie szli wspominając pamięć swoich zmarłych" - mówił.
REKLAMA
Arcybiskup wyraził nadzieję, że podobne spotkania stworzą klimat sprzyjający przekonaniu społeczeństwa żydowskiego, że tradycja bojówkarska i agresja są obce polskiej kulturze i chrześcijaństwu.
David Efrati z Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, który jako
dziecko uciekł z warszawskiego getta i został uratowany przez
polską rodzinę podkreślił, że inicjatywa Marszu Pamięci i Nadziei
jest ważna nie tylko dla Polski i Izraela, ale i dla całego świata, bo sprzyja dialogowi między narodami bez żadnych uprzedzeń. „Nie ma złych narodów, są tylko źli ludzie" - powiedział Efrati.
"Tu przyjechali Niemcy, Duńczycy, Norwedzy, ludzie z USA i
Kanady, także z Afryki i Azji. Chodzi o to, żeby im pokazać Polskę
i historię Żydów łącznie z holokaustem. Dużo się pisze o tym na
świecie, ale chcąc wiedzieć co tu się stało, trzeba zobaczyć te
miejsca i usłyszeć tych, którzy przeżyli" - dodał Efrati.
em, pap