Szef rządu i lider KO rozwiązał kilka dni temu struktury małopolskie partii – po tym, jak tydzień wcześniej partia rządząca przegrała referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska prezydenta Krakowa. Stało się to równo po roku od przegranych przez KO wyborach prezydenckich i to jest symboliczna klamra spinająca wydarzenia między 1 czerwca 2025 r. a 1 czerwca 2026 r.
Ubiegłoroczne wybory prezydenckie pozornie nic nie powinny były zmienić na scenie politycznej. Przed wyborami głową państwa był Andrzej Duda, kandydat PiS, a po nich lokatorem Pałacu Prezydenckiego został Karol Nawrocki, rekomendowany przez Prawo i Sprawiedliwość. Koalicja rządząca jak miała większość w Sejmie przed wyborami prezydenckimi, tak nadal ją utrzymała. Donald Tusk, lider KO, nadal stoi na czele rządu i nie zamierza nikomu oddać tego stanowiska, PiS tak jak kłócił się wewnętrznie przed wyborami prezydenckimi, tak nadal drze koty. A jednak dzisiejszy krajobraz polityczny jest zupełnie inny niż 1 czerwca 2025 r.
Pozorny sukces rekonstrukcji
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
