"Nie mówię o innych
sankcjach. Mówię o tych, które są w mojej
gestii jako szefa Platformy" - mówił Tusk we wtorek w "Kropce nad
i" w TVN24.
"Dziennik" napisał w ubiegłym tygodniu, że Palikot otrzymuje z
anonimowych spółek w rajach podatkowych milionowe pożyczki z
niewiadomych źródeł.
REKLAMA
Według gazety, Palikot założył w 2007 r. w Luksemburgu
spółkę, a
ta zaraz zaczęła pożyczać mu pieniądze. Miała je od małej spółki,
której adresem jest skrzynka pocztowa na Cyprze. Jej udziałowcy
rezydują na Karaibach - a według byłej żony Palikota, Marii
Nowińskiej, właśnie tam poseł ukrył część majątku.
Palikot oświadczył, że nie
jest związany z żadną ze spółek, od
których pożyczał pieniądze, a doniesienia prasowe na ten temat są
elementem nagonki politycznej na niego. Zapowiedział pozwanie
dziennikarzy "Dz" do sądu.
W ubiegłym tygodniu Palikot przedstawił też
premierowi
wyjaśnienia na piśmie. Tusk powiedział we wtorek, że w dokumentach
tych były wyroki sądowe dotyczące spraw cywilnych Palikota (i jego
pierwszej żony).
Na uwagę, że nie dostał materiałów dotyczących spraw, o których
pisał "Dziennik", premier powiedział, że kiedy politycy czują się
niesłusznie oskarżani czy oczerniani przez media, najprostszym
sposobem jest oddanie sprawy do sądu.
"Najprostszym sprawdzianem jest: idziesz
do sądu z taką gazetą
czy z takim radiem i wyjaśniasz przed sądem wszystkie
okoliczności. A jeśli nie idziesz do sądu, to znaczy, że nie masz
czystego sumienia. Janusz Palikot kiedy usłyszał po raz kolejny tę
moją zasadę, natychmiast sprawę oddał do sądu" - powiedział Tusk.
Jak
podkreślił, sprawa jest w rękach wymiaru sprawiedliwości. "I
zarówno z tytułu procesów cywilnych, jak i ostatnio z tytułu
sprawy, jaką wytacza Palikot +Dziennikowi+ sądzę, że dość szybko
ustalimy prawdę" - dodał Tusk.
Premier był też pytany o stanowisko b. żony
Palikota, która - jak
przekazał jej pełnomocnik Roman Giertych - zamierza pozwać
premiera do sądu, jeśli nie wycofa się on z wypowiedzi
uwiarygadniających wypowiedzi Palikota.
"Żyjemy w wolnym kraju i zauważyłem od
pewnego czasu, że
niektórzy uznają, że nie można żyć dłużej niż tydzień bez podania
kogoś do sądu" - stwierdził premier.
Na pytanie, czy CBA lub ABW powinny zająć
się sprawą Palikota,
Tusk odpowiedział, że zajmuje się nią prokuratura i to ona
decyduje, jakie służby sprawę wyjaśniają.
"Prokuratura, a nie premier. Zawsze
będę stał na tym stanowisku.
Skończyły się czasy, kiedy premier własnoręcznie decyduje o tym,
jakie służby czym się zajmują" - dodał.
Stwierdził też, że "wszyscy mamy kłopot
z Januszem Palikotem, bo
to jest w ogóle kłopotliwa postać". "Mówię wszyscy, bo jest to
bardzo kontrowersyjna postać i ta jego ekspresja nieraz
przyprawiała mnie o ból głowy. Tak że nihil novi" - mówił Tusk.
Dodał, że
"zdążył się w jakimś sensie przyzwyczaić do tego, że
Janusz Palikot jest równocześnie atutem i balastem".
pap, keb