Rzecznik prasowy „Moswodostoku" Igor Jepifanow powiedział gazecie, że nie wszystko zależy od służb komunalnych miasta, duże znaczenie ma również siła ulewy. „To naturalne, że jeśli deszcz będzie bardzo intensywny, to nawet ziemia nie będzie w stanie wchłonąć całej wody, a co dopiero studzienki kanalizacyjne”. Potoki spłyną do kanałów, ale nie od razu. Jepifanow dodaje: „Zależy to od wielu czynników. Na przykład od krajobrazu. Moskwa została zbudowana na wzgórzach, których jest więcej niż siedem przysłowiowych, dlatego obniżenia wokół nich są zalewane przez spływające wody”. Rzecznik zapewnia też, że: „Problem podtapianych ulic będzie rozwiązywany przez najbliższe lata. Szkoda, że deszczu nie da się przełożyć w tym terminie”.
REKLAMA
Pojawiła się również opinia, że powodzie na stołecznych ulicach są skutkiem nieprzestrzegania norm w trakcie remontu chodników i dróg. Asfalt kładziony jest pod nieodpowiednim kątem, przez co woda nie może zlecieć do kanalizacji lub na trawniki. Winą obarcza się za to gastarbeiterów, często zatrudnianych do prac drogowych, a którym zarzuca się brak profesjonalizmu. Departament gospodarki komunalno-mieszkaniowej w Moskwie nie odrzuca możliwości takich błędów. „Wszystkie prowadzone u nas remonty dróg są ściśle kontrolowane przez najróżniejsze organy, jednak wszystko jest możliwe – opowiedział „Niezawisimoj Gaziecie" specjalista z resortu. – Jeśli coś takiego ma miejsce, oczywiście nakazuje się odpowiedzialnej organizacji w jak najkrótszym czasie usunąć nieprawidłowości”.
Jednak zdaniem ekspertów nie należy we wszystkim obwiniać ekipy remontowej, ponieważ problem jest bardziej złożony. „Sedno tkwi raczej w zasadach prowadzenia przetargów. Nieprawidłowo rozkłada się priorytety – uważa dyrektor instytutu zajmującego się rozwojem terytorialnym i infrastrukturą transportową Wasilij Radow. – Kto zaproponuje niższą ceną swoich usług, temu zleca się wykonanie robót. Wcześniej wymagania były większe, dotyczyły m.in. wyposażenia technicznego, kwalifikacji i tym podobnych".
KW