"Decyzji personalnych nie będzie" - oświadczył Tusk na konferencji
prasowej po posiedzeniu rządu. Podkreślił, że zarówno ABW, jak i Ministerstwo
Sprawiedliwości uznały, że nie doszło do złamania prawa w sprawie
dziennikarzy.
REKLAMA
Wcześniej we wtorek ABW podawała, że jej szef Krzysztof Bondaryk
nie przedstawił premierowi "żadnych wniosków personalnych", bo "nie stwierdzono
naruszenia procedur wewnętrznych i przepisów prawa przez żadnego z funkcjonariuszy,
w tym ppłk. Jacka Mąkę".
ABW ujawniła też, że nagrania rozmów dziennikarzy
Cezarego Gmyza i Bogdana Rymanowskiego dokonali "operatorzy telekomunikacyjni, bez
udziału ABW". ABW dokonała tylko "odsłuchu rozmów" i sporządzała z nich stenogramy,
odsyłane niezwłocznie do prokuratury. "Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie
kopiowała i nie przechowywała żadnych dokumentów ani innych materiałów dotyczących
tej kontroli rozmów" - podkreśliła rzeczniczka ABW.
"Rzeczpospolita" twierdziła,
że to ABW nagrała rozmowę Gmyza i Rymanowskiego, prowadzoną z podsłuchiwanego
telefonu Wojciecha S. Gazeta kwestionowała dopuszczalność udostępnienia tych
materiałów ze śledztwa przeciw S. pełnomocnikowi Mąki na potrzeby jego procesu
cywilnego z "Rz" o pomówienie. Pełnomocnik Mąki mec. Piotr Siłakiewicz mówił, że o
podsłuchy wystąpił do prokuratury z własnej inicjatywy, a nie Mąki. Tusk
zapowiedział kontrolę, bo "zbyt łatwo w Polsce zakłada się podsłuchy i je
upublicznia".
We wtorek premier powtórzył, że jest zbyt duża łatwość do
zakładania podsłuchów i do ich wykorzystywania, a nie powinny one być przedmiotem
gry - "ani politycznej, ani medialnej". Zapowiedział zmiany prawa - tak by co roku
informacja o liczbie podsłuchów miała być podawana opinii publicznej.
Tusk
polecił też prokuratorowi generalnemu by do końca listopada opracował - jak się
wyraził premier - "informację publiczną" o liczbie podsłuchów w tej chwili. Będzie
też projekt by ograniczyć wykorzystanie podsłuchów w sprawach cywilnych.
pap, keb