Poseł chce „prześwietlić” pracowników MEN. Nowacka: To wariactwo

Poseł chce „prześwietlić” pracowników MEN. Nowacka: To wariactwo

Barbara Nowacka i Donald Tusk
Barbara Nowacka i Donald Tusk Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Janusz Kowalski wzywa do ujawnienia informacji o narodowości pracowników polskich ministerstw. Szefowa MEN zareagowała w ostry sposób.

Janusz Kowalski domaga się informacji o narodowości i obywatelstwie pracowników różnych ministerstw. Poseł wskazywał, że młodzi Polacy szukają pracy, są po studiach, wysyłają aplikacje, a wakaty są obsadzane przez pracowników z Ukrainy.

„Moim zdaniem w administracji RP powinni być zatrudniani wyłącznie obywatele polscy. Wymóg wyłącznego posiadania obywatelstwa polskiego należy wpisać do ustaw regulujących administrację rządową, państwową i samorządową. Kryterium formalne – obywatelstwo polskie. Do 2023 r. taki wymóg obowiązywał w stosunku do służby cywilnej. Warto do tego wrócić” – napisał polityk na portalu X (dawnym Twitterze – red.).

Szefowa MEN odpowiada Kowalskiemu. „To jest wariactwo”

Do sprawy w ostry sposób odniosła się Barbara Nowacka. – To jest wariactwo, co wyprawia Kowalski. Niegodne. Polska jest dumna z tego, że przyjęła uchodźców i że ich wspiera. I tak, mamy praktykantów również z Ukrainy, żeby uczyli się, jak dobrze funkcjonuje polskie państwo, bo kiedy będą odbudowywać Ukrainę, niech mają te dobre standardy funkcjonowania państwa – powiedziała szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej na antenie RMF FM.

– Polska jest krajem, który jest wolny od korupcji, który jest dobrze funkcjonujący instytucjonalnie, jesteśmy państwem w Unii Europejskiej, z transparentnymi procedurami. I powinniśmy być z tego dumni. A to, co urządził Kowalski, w kierunku praktykantki (Ukrainki, która pracuje w MEN-ie – red.), było po prostu podłe – kontynuowała.

Nowacka odpowiedziała także na uwagę Kowalskiego, że Polacy wysyłają aplikacje, ale nie są zatrudniani. – To nieprawda. To są nacjonalistyczne bzdury Kowalskiego – oceniła minister edukacji. – Co i rusz mamy praktykantów, studentów z różnych uczelni, którzy się zgłaszają. Zresztą za czasów Czarnka też byli praktykanci i byli również z Ukrainy. Więc nic w tym dziwnego – kontynuowała Nowacka. – Nie patrzymy im w paszporty, patrzymy im w umiejętności – zakończyła wątek.

Czytaj też:
Polska szkoła oczekuje od dzieci rzeczy niemożliwych. „Taki uczeń nie istnieje”
Czytaj też:
MEN szykuje rewolucję w polskiej szkole. Lubnauer dla „Wprost”: To będzie najgorętszy okres

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / RMF FM