Winnicki o przyszłym rządzie prawicy. Ostrzega Konfederację

Winnicki o przyszłym rządzie prawicy. Ostrzega Konfederację

Robert Winnicki
Robert Winnicki Źródło: WPROST.pl
Robert Winnicki ostrzega Konfederację przed koalicją z PiS. Jego zdaniem bez dominującej pozycji ugrupowanie „nie będzie przy stole, tylko w menu”.

Czy skłócone partie prawicowe byłyby w stanie po wyborach wspólnie przejąć władzę? Robert Winnicki w „Rozmowie Wprost” ocenił, że ewentualny rząd PiS, Konfederacji i ugrupowania Grzegorza Brauna od początku byłby areną walki o przywództwo.

Były prezes Ruchu Narodowego przekonywał w rozmowie z Arturem Siekaczyńskim, że polska scena polityczna podzieliła się na trzy części: rządzącą centrolewicę, „starą prawicę” Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego oraz „nową prawicę” tworzoną przez Konfederację i Konfederację Korony Polskiej.

Winnicki: Prawica nie będzie już jedna

Winnicki nie zgodził się z tezą, że Jarosław Kaczyński stracił już znaczenie. Przypomniał, że prezes PiS nadal kieruje największą partią opozycyjną i podejmuje w niej najważniejsze decyzje. Zastrzegł jednak, że polityczna dynamika jest dla niego niekorzystna, a jego przywództwo coraz częściej podważają konkurenci.

– On nie chce oddawać tej władzy. Oczywiście, że nie chce. Ale sytuacja jest taka, że ona wymyka mu się z rąk – stwierdził Winnicki. – Prawica już nie będzie jedna. Po prostu nie będzie jedna – dodał.

Przykładem narastających podziałów ma być spór środowisk Kaczyńskiego i Morawieckiego o obsadę stanowiska wicemarszałka Sejmu. Zdaniem byłego posła na konflikcie korzysta przede wszystkim Donald Tusk.

– Myślę, że Donald Tusk dzisiaj tak właśnie zasypia, zastanawiając się, ile jeszcze strzałów do siebie oddadzą kaczyści i morawiecczycy, okładając się w sprawie wicemarszałka – powiedział.

Czarnek „nie po to, żeby być premierem”

Winnicki odniósł się również do przedstawiania Przemysława Czarnka jako potencjalnego kandydata PiS na premiera. W jego ocenie wystawienie byłego ministra edukacji pełni obecnie inną funkcję. – Nie po to, żeby być premierem, tylko po to, żeby być zderzakiem – ocenił.

Jak przekonywał, zaakceptowanie Czarnka przez pozostałe ugrupowania oznaczałoby uznanie dominującej pozycji Jarosława Kaczyńskiego jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji. Dlatego warunkiem wejścia Konfederacji do rozmów o wspólnym rządzie powinno być wskazanie premiera wywodzącego się z jej szeregów.

Samo objęcie stanowiska szefa rządu mogłoby jednak nie wystarczyć. Winnicki zauważył, że PiS ma za sobą dziesięć lat sprawowania władzy, większe zaplecze kadrowe oraz znacznie większe doświadczenie w kontrolowaniu instytucji państwa.

„Konfederacja będzie w menu”

Były lider Ruchu Narodowego ostrzegł, że wejście do rządu z PiS bez odpowiednio silnej pozycji może zagrozić politycznemu przetrwaniu Konfederacji.

– Konfederacja będzie albo dominującą siłą nowej koalicji, albo będzie w menu. Nie będzie przy stole, tylko będzie w menu tej koalicji – powiedział Winnicki.

Według niego ugrupowanie może zostać potraktowane jak koalicyjna przystawka nawet wtedy, gdy obejmie urząd premiera. PiS nadal dysponowałoby bowiem większym doświadczeniem, strukturami i zapleczem w administracji państwowej.

Dodatkowym problemem byłaby obecność partii Grzegorza Brauna. Winnicki przyznał, że trudno mu wyobrazić sobie stabilny rząd tworzony jednocześnie przez środowiska Kaczyńskiego, Konfederacji i Brauna. O powstaniu takiej większości mogą jednak zdecydować pojedyncze mandaty. – Jeśli powstanie rząd, to będzie rząd wewnętrznej walki, wewnętrznego starcia i wewnętrznego napięcia na bardzo wielu poziomach – podsumował.

Czytaj też:
Morawiecki „w orkiestrze Tuska”? PiS szykuje narracyjną ofensywę
Czytaj też:
Gra o wicemarszałka. Nagłe oświadczenie Kaczyńskiego