Mięso w szkołach tylko dwa razy w tygodniu. Była minister zdrowia punktuje „dietę planetarną”

Mięso w szkołach tylko dwa razy w tygodniu. Była minister zdrowia punktuje „dietę planetarną”

Katarzyna Sójka
Katarzyna Sójka Źródło: Newspix.pl / TEDI
Wraz z początkiem września w szkołach zaczęły obowiązywać nowe zasady żywienia, tzw. dieta planetarna. Były premier Mateusz Morawiecki nazwał zmianę kolejnym "szaleństwem ekologicznym" i kpił, że w szkołach każą dzieciom jeść „fasolę z kaszą”. Zdziwienia nie kryła w rozmowie z „Wprost” też była minister zdrowia i lekarka. Katarzyna Sójka przyznaje, że nic nie wiedziała o konsultacjach społecznych organizowanych przez resort zdrowia a o sprawie dowiedziała się z mediów, podobnie jak inni rodzice. – Ani jako posłanka ani rodzic nic wcześniej nie słyszałam o planowanych zmianach. Od innych rodziców też słyszałam, że są zaniepokojeni. Pytali, co to za „dziwna dieta” wchodzi do szkół – mówi.

Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Zdrowia w posiłkach dla dzieci ma być więcej warzyw, produktów pełnoziarnistych i roślin strączkowych. Choć celem zmian było promowanie zdrowych nawyków żywieniowych, rozporządzenie wywołało lawinę komentarzy.

Mateusz Morawiecki nie zostawił suchej nitki na pomysłodawcach zmian dotyczących żywienia dzieci w szkołach. „Nikt nie pytał rodziców, zero konsultacji, po prostu wjechali z dietą planetarną. Najpierw straszą, że dieta mięsna zabija planetę, a potem każą dzieciom jeść fasolę z kaszą. Dość tych szaleństw ideologicznych. O potrzebach dzieci decydują rodzice” – komentował w mediach społecznościowych.

Na słowa lidera Rozwój Plus zareagowała na antenie Polsatu Barbara Nowacka, minister edukacji, odpierając zarzuty: – W rozporządzeniu ministra zdrowia wyraźnie jest powiedziane: mięso smażone dwa dni w tygodniu. To jest sporo. Mówimy o żywieniu w szkole. W domach rodzice mogą żywić dzieci jak chcą, ale namawiam, żeby żywili zdrowo.

Dodała, że wprowadzenie rozporządzenia było poprzedzone konsultacjami społecznymi. Jak jednak twierdzi była minister zdrowia, „pierwsze słyszy o konsultacjach dotyczących żywienia dzieci”.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Do szkolnych stołówek wchodzi nowa dieta – mniej mięsa, smażone potrawy maksymalnie dwa razy w tygodniu. To dobra zmiana?

Katarzyna Sójka: Powiem prosto z mostu – jako rodzic trojga dzieci, które chodzą do szkoły i jedzą tam obiady. Dopiero z mediów dowiedziałam się, że wchodzi jakiś odgórny nakaz innego niż dotychczas odżywiania w szkołach. Gdy zaczęłam wypytywać dzieci, jak to wygląda w praktyce, potwierdziły, że obiady są nieco odmienne od tych standardowych, które lubiły i dotąd jadły. Przyglądam się więc tej sytuacji z dużym dystansem.

Dziwi mnie, że rodzice nie zostali w żaden skuteczny sposób poinformowani o tych planach. Łatwiej i mądrzej byłoby zapytać ich, co jedzą i lubią ich dzieci.

Zbilansowana dieta powinna chyba jednak spełniać pewne odgórne normy? Co jest złego w zdrowych posiłkach?

Artykuł został opublikowany w 37/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.