Kiedy Seweryn znalazł się na emigracji we Francji, jego znajomość języka Moliera była praktycznie zerowa. Pierwsze role grał, ucząc się roli fonetycznie i na pamięć. Po latach, niewielu latach, jak na obcokrajowca, stał się stałym członkiem wielkiej narodowej sceny paryskiej, Comédie-Française, a także zaczął grać w filmach francuskich, niemieckich, brytyjskich.
REKLAMA
Nie zniknął z polskiej sceny teatralnej i filmowej, wrócił na nią jednak już jako inny człowiek i artysta. Pokora, jakiej nauczył się we Francji czy przy pracy z Peterem Brookiem przy realizacjach teatralnych i filmowych „Mahabharaty", pozwala mu na trzeźwą ocenę otaczającej go rzeczywistości i swojej w niej roli.
Andrzej Seweryn odmówił przyjęcie przyznanej przez Fundację Kino nagrody specjalnej im. Zbyszka Cybulskiego. W uzasadnieniu tej nagrody znalazły się bowiem słowa, że została mu ona przyznana teraz, ponieważ nie mógł jej dostać za czasów PRL. Seweryn stwierdził krótko - „Nie czuje się ofiarą PRL".
Decyzja Andrzeja Seweryna to nie tylko głos rozsądku, ale również świadectwo umiaru i pokory. Rzeczywiście, w czasach PRL nie uchylał się od demonstrowania swojej postawy, czy to jako student w trakcie wydarzeń Marca '68 (był nawet aresztowany) czy w latach 70. Ale jednocześnie PRL pozwolił mu zabłysnąć wieloma rolami w teatrze, filmie i telewizji (zagrał w prawie 50 realizacjach telewizyjnych). Nie był sekowany przy wyjazdach zagranicznych, nie odmawiano mu paszportu służbowego. I dlatego uznał, że nie może się wywyższać ponad tych, którzy nie będąc sławni i znani, doznali w czasach realnego socjalizmu większych dolegliwości.
Postawa Seweryna zbieżna jest z postawą i samooceną swojej działalności marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza, który kiedyś w jednym z wywiadów stwierdził, że kiedy zajął się działalnością opozycyjną, wiedział dlaczego to robi i na jakie ryzyko się decyduje, dlatego nie ma szacunku dla tych, którzy w związku z działalnością w podziemiu oczekują teraz od państwa specjalnych przywilejów i apanaży...
Andrzej Seweryn pokazał coś, co jest, niestety, unikalne wśród polskich elit. Nie chce być pomnikiem za to, czego nie dokonał, chce być szanowany i uznawany za to, że jest aktorem i intelektualistą. Nie jest mu zatem potrzebna aureola prześladowanego opozycjonisty.
Niezależność Andrzeja Seweryna
2009-11-03 14:51
Kiedy Seweryn znalazł się na emigracji we Francji,
jego znajomość języka Moliera była praktycznie zerowa. Pierwsze role grał, ucząc
się roli fonetycznie i na pamięć. Po latach, niewielu latach, jak na
obcokrajowca, stał się stałym członkiem wielkiej narodowej sceny paryskiej,
Comédie-Française, a także zaczął grać w filmach francuskich, niemieckich,
brytyjskich.
Nie zniknął z polskiej sceny teatralnej i filmowej,
wrócił na nią jednak już jako inny człowiek i artysta. Pokora, jakiej nauczył
się we Francji czy przy pracy z Peterem Brookiem przy realizacjach teatralnych i
filmowych „Mahabharaty", pozwala mu na trzeźwą ocenę otaczającej go
rzeczywistości i swojej w niej roli.
Andrzej Seweryn odmówił
przyjęcie przyznanej przez Fundację Kino nagrody specjalnej im. Zbyszka
Cybulskiego. W uzasadnieniu tej nagrody znalazły się bowiem słowa, że została mu
ona przyznana teraz, ponieważ nie mógł jej dostać za czasów PRL. Seweryn
stwierdził krótko - „Nie czuje się ofiarą PRL".
Decyzja
Andrzeja Seweryna to nie tylko głos rozsądku, ale również świadectwo umiaru i
pokory. Rzeczywiście, w czasach PRL nie uchylał się od demonstrowania swojej
postawy, czy to jako student w trakcie wydarzeń Marca '68 (był nawet
aresztowany) czy w latach 70. Ale jednocześnie PRL pozwolił mu zabłysnąć wieloma
rolami w teatrze, filmie i telewizji (zagrał w prawie 50 realizacjach
telewizyjnych). Nie był sekowany przy wyjazdach zagranicznych, nie odmawiano mu
paszportu służbowego. I dlatego uznał, że nie może się wywyższać ponad tych,
którzy nie będąc sławni i znani, doznali w czasach realnego socjalizmu większych
dolegliwości.
Postawa Seweryna zbieżna jest z postawą i samooceną
swojej działalności marszałka Senatu, Bogdana Borusewicza, który kiedyś w jednym
z wywiadów stwierdził, że kiedy zajął się działalnością opozycyjną, wiedział
dlaczego to robi i na jakie ryzyko się decyduje, dlatego nie ma szacunku dla
tych, którzy w związku z działalnością w podziemiu oczekują teraz od państwa
specjalnych przywilejów i apanaży...
Andrzej Seweryn pokazał coś, co
jest, niestety, unikalne wśród polskich elit. Nie chce być pomnikiem za to,
czego nie dokonał, chce być szanowany i uznawany za to, że jest aktorem i
intelektualistą. Nie jest mu zatem potrzebna aureola prześladowanego
opozycjonisty.