W opublikowanej w niedzielę
rozmowie były prezydent, autor stanu wojennego, a następnie rozmów przy okrągłym stole, podkreślił, że upadek muru berlińskiego był
"połowiczną niespodzianką". "Zaskoczony był podczas wizyty w Warszawie (kanclerz
Niemiec Helmut) Kohl, który musiał pospiesznie udać się do Niemiec" - zauważył
Jaruzelski.
Gorbi pomóż
REKLAMA
Przypomniał poprzedzające upadek muru wydarzenia z 7 października,
gdy był w Berlinie Wschodnim na obchodach 40-lecia NRD. "Zdumieni Gorbaczow i ja
słuchaliśmy (Ericha) Honeckera: to wszystko to była autocelebracja" - podkreślił.
Kilka godzin później - relacjonował - przeszła w pochodzie młodzież, wnosząc okrzyki
"Gorbi, Gorbi, pomocy!".
"My na trybunie, ja, (Tadeusz) Mazowiecki i Michaił
Siergiejewicz zrozumieliśmy się bez słów: mieliśmy rację z Okrągłym Stołem i
pierestrojką" - powiedział Jaruzelski.
"Gorbaczow popierał polski przełom, ufał
mi i liderom Solidarności" - oświadczył, dodając następnie, że "wrogość"
komunistycznych przywódców: Honeckera, (Todora) Żiwkowa, (Nicolae) Ceausescu wobec
przemian "komplikowała jego wewnętrzną rozgrywkę z dowódcami wojska".
Gorbaczow radził się mnie w sekrecie
Gorbaczow
"wiele razy konsultował się ze mną w sekrecie" - stwierdził b. prezydent i
przypomniał, że był wtedy jedynym wojskowym, który stał na czele państwa w bloku
wschodnim.
"Pomogłem mu uspokoić wojskowych zaniepokojonych zmierzchem imperium.
Zapewnić ich, że to leży w interesie świata" - ujawnił Jaruzelski. "Honecker
prowadził przeciwną grę" - zauważył.
Mówiąc o fali zmian przed 20 laty w Europie
ocenił, że decydującą rolę odegrał w nich Gorbaczow. "Polska była detonatorem, ale
bez rakiety pieriestrojki nie udałoby się" - podkreślił. "Z Gorbaczowem i papieżem
(Janem Pawłem II) mówiliśmy, że upadek muru nie był automatycznie ponownym
zjednoczeniem (Niemiec)" - dodał Wojciech Jaruzelski.
Thatcher błagała: nie dopuście do zjednoczenia Niemiec
Przypomniał, że ówczesna
brytyjska premier Margaret Thatcher poprosiła go o to, aby "nie dopuścił do
zjednoczenia Niemiec wszelkimi środkami". To samo - zauważył Jaruzelski - sądził
ówczesny prezydent Francji Francois Mitterand.
Jaruzelski zapytany przez włoski
dziennik o to, czy czuje się zwycięzcą, czy pokonanym, odparł: "Czuję się pokonany
tylko myśląc o wyborach z przeszłości. Ale i zwycięzcą, bo zdecydowałem o przełomie
dialogu, zmianie systemu, podjętej razem z (Lechem) Wałęsą".
"Nie liczą się
osobiste sentymenty, ponieważ dzisiaj Polska ma się lepiej, jest demokratyczna,
zacumowana w lepszej Europie" - zaznaczył Jaruzelski. Odnosząc się zaś do swego
procesu, stwierdził: "Żyłem jako żołnierz, umrę jako żołnierz, Syberia była
gorsza".
pap, em