By uzgodnić stanowiska, w Brukseli przed szczytem
spotykają też socjaldemokratyczni premierzy Hiszpanii, Wielkiej Brytanii,
Portugalii, Grecji, Węgier i Słowenii. I - jak zapewniły anonimowe źródła AFP -
uzgodnili wspólnego kandydata na szefa unijnej dyplomacji. Chodzi baronessę
Catherine Ashton z brytyjskiej Partii Pracy. W spotkaniu uczestniczył też premier
Gordon Brown. Jego zgoda na Ashton oznacza rezygnację Londynu z lobbowania na rzecz
kandydatury Blaira. Także źródła polskie w Brukseli, z którymi rozmawiała
powiedziały, że "wszytko wskazuje na to, że będzie to Ashton". To najłatwiejszy
wybór - tłumaczyły: jest kobietą, socjaldemokratką i pochodzi z dużego kraju. Czyli
idealnie spełnia trzy wymieniane dotąd kryteria na następcę Javiera
Solany.
REKLAMA
Van Rompuy faworytem
Faworytem na przewodniczącego Rady Europejskiej jest wciąż chadecki
premier Belgii Herman Van Rompuy. Rosną jednak szanse także chadeckiego premiera
Luksemburga Jeana-Clauda Junckera, zwłaszcza jeśli szefem dyplomacji zostanie
Ashton. "Skoro szef dyplomacji ma być z kraju popierającego UE jako organizację
międzyrządową, to prezydentem dla równowagi może zostać federalista" - tłumaczyły
źródła.
Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami nowy przewodniczący Rady
Europejskiej ma pochodzić z chadeckiej rodziny politycznej, a następca Javiera
Solany, szef unijnej dyplomacji, z socjaldemokracji. Ma być on bowiem zastępcą szefa
Komisji Europejskiej. A skoro jej szef Jose Barroso jest chadekiem, to dla równowagi
politycznej zastępcą powinien być z przeciwnej opcji politycznej. W dodatku Ashton
jest kobietą i poprawi tak poszukiwaną przez Barroso równowagę płciową w
KE.
Koniec szczytu już w piątek
Kolejny argument - to jak przekonywały źródła w KE - Ashton już pomyślnie
przeszła przesłuchanie w Parlamencie Europejskim i będzie mogła w naturalny sposób,
od 1 grudnia, kiedy w życie wejdzie Traktat z Lizbony, przejąć obowiązki komisarza -
szefa unijnej dyplomacji. Dyplomaci oczekują, że szczyt potrwa bardzo długo, być
może zakończy się nad ranem w piątek, gdyż wcześniejsze konsultacje telefoniczne
prowadzone przez szwedzkie przewodnictwo nie wyłoniły zdecydowanych faworytów, a
jedynie mnożyły liczbę kandydatów. Zadanie przywódców jest trudne, gdyż decyzja musi
zapaść w pakiecie (trzeba wybrać dwie osoby jednocześnie), biorąc pod uwagę różne
kryteria: geograficzne, polityczne, płci.