W komentarzu redakcyjnym dziennik "La Libre Belgique"
zauważa, że uzgodniony dokument "jest oddalony o lata świetlne od pięknych ambicji
i górnolotnych deklaracji wygłaszanych od miesięcy na temat ratowania planety".
Zdaniem gazety, zamiast stanąć na wysokości zadania i przejść od słów do czynów,
przywódcy pokazali, że stać ich jedynie na "realpolitik". Bowiem - jak pisze "La
Libre Belgique" - klimatyczny miecz Damoklesa wiszący nad planetą nie okazał się
wystarczająco ciężki i groźny, by przezwyciężyć krótkoterminowe interesy
finansowe.
Zdaniem gazety, konferencja w Kopenhadze pokazała, że nie da się
zjednoczyć bogatych i biednych krajów świata wokół jednego celu. "Wszystkie
przedsięwzięte wysiłki dyplomatyczne, by zbudować zaufanie między Północą a
Południem, spełzły na niczym" - konkluduje dziennik.
REKLAMA
Z fiaska Kopenhagi wysnuwa
ponadto inne krytyczne wnioski: że Chiny, które były nieformalnym liderem krajów
najbiedniejszych i rozwijających się, "zaznaczyły swoje terytorium" oraz że nauka
polityki wielostronnej jest dla Stanów Zjednoczonych trudna nawet pod rządami
prezydenta Baracka Obamy. Wreszcie, że "Europa miała trudności, by wywrzeć piętno na
debacie" i doprowadzić do bardziej ambitnego porozumienia. "Całkowity brak
porozumienia byłby lepszy niż tekst, który służy wyłącznie ratowaniu twarzy" -
podsumowuje belgijski dziennik.