To nie jedyne zarzuty jakie europoseł ze Śląska kieruje pod adresem nowej KE. Migalskiemu nie podoba się, że można było głosować tylko "za" i "przeciw" całej komisji, nie rozpatrywano natomiast poszczególnych kandydatów. Sami kandydaci zawiedli Migalskiego bo "w czasie przesłuchań odpowiadali wymijająco lub zupełnie ignorowali trudne pytania, rozwijając twórczo unijną nowomowę", a poza tym niektórzy z nich (chodzi zapewne o unijną minister spraw zagranicznych lady Catherine Ashton związana w przeszłości z Brytyjskimi komunistami)mają za sobą komunistyczną przeszłość". Ashton dostało się również za to, że "wykluczyła właściwie rozszerzenie UE na wschód, nie ma elementarnej wiedzy w sprawach polityki zagranicznej, nie widzi niczego złego w budowie Nordstreamu, nie gwarantuje realizacji solidarności energetycznej Unii". "Jeśli w nowej Komisji zakochali się i europosłowie SLD, i PSL i PO, to można było sobie pozwolić na komfort głosowanie merytorycznego, a nie politycznego, i nie drżeć ze strachu, czy Unia się nie zawali" - podsumowuje swój wywód Migalski.
REKLAMA
arb