- W ciągu lat swych rządów właśnie
Putin stał się symbolem kraju bezlitosnego wobec własnych obywateli, skorumpowanego
i nieprzewidywalnego. Jeśli, jak lubią powtarzać kremlowscy propagandziści,
Rosja w czasach Borysa Jelcyna klęczała na kolanach, to Putin i jego oprycznicy
położyli ją twarzą w błocie - głosi apel. Tym błotem jest, według
opozycjonistów, "fałszywa i nieudolna imitacja instytucji politycznych i
społecznych". Autorzy apelu oskarżają władze również o "totalne złodziejstwo i korupcję, spływającą z
samych wyżyn kremlowskiej władzy" i o natychmiastowe tłumienie "wszelkiego sprzeciwu
politycznego, socjalnego i ekonomicznego".
Zdaniem autorów apelu w ciągu
dziesięciu lat rządów Władimira Putina "zaprzepaszczone zostało wszystko, co można
było zaprzepaścić: reformy emerytalna i administracyjna zostały pogrzebane, nie
przeprowadzono reform armii, służb specjalnych, systemu ochrony prawnej i
sądownictwa; w żałosnym stanie jest krajowa ochrona zdrowia". Również nauka i
kultura są w Rosji - według sygnatariuszy - w stanie rozkładu. "Stracono dziesięć
lat, kiedy boom cen na surowce węglowodorowe i metale można było wykorzystać na
modernizację kraju i zmiany strukturalne w gospodarce" - twierdzą autorzy
apelu.
REKLAMA
Według nich w Rosji nie są możliwe istotne reformy tak długo, jak długo
"Putin dysponuje w kraju realną władzą", a projekt modernizacji kraju proponowany
przez prezydenta Dmitrija Miedwidiewa jest tylko imitacją. Prawdziwym jego celem
jest "zachowanie natury reżimu autorytarnej kleptokracji" - dodają sygnatariusze.
Sam Miedwiediew jest nazwany w apelu "posłusznym namiestnikiem", a Putina jego
autorzy oskarżają o stworzenie "antykonstytucyjnej konstrukcji dożywotniego
rządzenia krajem".
PAP, arb