„Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski, działając na wniosek jednego z sędziów, wszczął dzisiaj postępowanie mogące się zakończyć zarzutami dyscyplinarnymi wobec trojga sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Magdaleny Bentkowskiej, Dariusza Szostka oraz Sławomira Patyry” – czytamy w komunikacie, który został opublikowany na stronie TK.
Święczkowski wszczął postępowanie. Nowy komunikat TK
Jak podano, postępowanie ma na celu wyjaśnienie okoliczności wskazanych we wniosku m.in. „złożenia przez dwójkę sędziów zawiadomienia o niepopełnionym przestępstwie przez pracowników TK oraz niewykonywania obowiązków sędziowskich poprzez odmowę orzekania i uczestniczenia w posiedzeniach Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK”.
Ocena zasadności przedstawionych okoliczności i ewentualnych zarzutów ma zostać dokonana w toku postępowania przez rzecznika dyscyplinarnego, a następnie przez sąd dyscyplinarny. Zaznaczono także, że postępowanie może zakończyć się najsurowszym orzeczeniem sądu dyscyplinarnego w postaci złożenia ww. sędziów TK z urzędu.
Konstytucjonalista reaguje na ruch Święczkowskiego. „Komunikat przedwczesny”
O komentarz w sprawie został poproszony dr Kamil Stępniak. — Samo uruchomienie czynności wyjaśniających jest prawnie dopuszczalne, ale komunikat TK jest przedwczesny i eufemistycznie mówiąc nieprecyzyjny. To nie prezes Trybunału, lecz wylosowany rzecznik dyscyplinarny ocenia, czy istnieją podstawy do wszczęcia właściwego postępowania dyscyplinarnego i przedstawienia zarzutów — tłumaczy konstytucjonalista w rozmowie z „Faktem”.
– Osobiście ze szczególną ostrożnością oceniłbym zarzut fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Przestępstwo to można popełnić wyłącznie z winy umyślnej z zamiarem bezpośrednim. Czyli sprawca musi mieć pełną świadomość swojego działania. Przekonanie o tym, że zawiadomienie o przestępstwie było prawdziwe, nie pozwala na ukaranie osoby, która takiego zgłoszenia dokonała. Wątpliwości są także co do orzekania w kwestionowanym składzie — wyjaśnia dr Stępniak.
Jak dodaje ekspert, „interpretowanie w ten sposób przepisów dotyczących odpowiedzialności sędziów rodzi najgorsze skojarzenia”. – Natomiast już na tym etapie wspominanie o możliwym usunięciu sędziów z urzędu jest zdecydowanie przedwczesne i powinno zostać odebrane jako forma nacisku na niezawisłych sędziów — ocenia dr Stępniak.
Czytaj też:
Kompetencje Nawrockiego pod lupą Komisji Weneckiej. Konstytucjonalista o kluczowym aspekcie Czytaj też:
Mocna reakcja prezydenckiego ministra na słowa marszałka ws. TK. „Czerwony w całości”
