O wysłaniu pozwu do Sądu Okręgowego w Warszawie
poinformował Michał Buchta - asystent członka zarządu woj. śląskiego,
lidera RAŚ, Jerzego Gorzelika. Słowa lidera SLD, że RAŚ "dąży do
oderwania Śląska od Polski" padły 2 grudnia na
antenie Polskiego Radia. - To oczywista nieprawda, więc pełnomocnik RAŚ pozwał lidera
SLD. Jeśli sąd przychyli się do naszego stanowiska, Grzegorz
Napieralski przeprosi Ruch
Autonomii Śląska w Polskim Radiu i wpłaci tysiąc złotych na konto
Hospicjum Cordis w Mysłowicach - wyjaśnił Buchta.
REKLAMA
"Państwo regionalne jest wciąż unitarne"
Złożenie pozwu zapowiedział 9 grudnia lider RAŚ.
Podczas zwołanej wówczas konferencji Gorzelik mówił m.in., że sukces
jego organizacji w wyborach samorządowych wywołał gwałtowne reakcje
części polityków i komentatorów życia
politycznego. Gorzelik ocenił to także jako sukces RAŚ, jako że celem
pośrednim jego strategii było - jak podkreślił - "wprowadzenie do
debaty publicznej tematu dojrzałej
decentralizacji". - Jakość tej debaty pozostawia jednak wiele do życzenia. Padło
wiele słów, które tak naprawdę nie odnoszą się do naszego programu, do
naszych postulatów, ale
do pewnych wyobrażeń o tych postulatach. Nasi krytycy próbują kreować
obraz ugrupowania radykalnego, dążącego do secesji Górnego Śląska,
ewentualnie do nadania mu
uprzywilejowanego statusu w ramach państwa polskiego - podkreślił
Gorzelik. Wyjaśniał wówczas również, że RAŚ "nie domaga się przywileju
dla jednego regionu, ale od kilku lat
konsekwentnie głosi wizję Polski jako państwa regionalnego". - Państwo
regionalne jest dalej państwem unitarnym, więc zarzut, iż kwestionujemy
konstytucyjną zasadę unitarności
państwa, jest chybiony - mówił.
SLD straszy
Pozew przeciwko przewodniczącemu SLD - zdaniem członków RAŚ -
może powstrzymać "dalsze ewentualne insynuacje" na temat ich
organizacji. - Nie
ulega wątpliwości - i tego dowiedziemy - że pan Grzegorz Napieralski
naruszył dobre imię naszego stowarzyszenia, głosząc nie jako opinię,
ale jako stwierdzenie, tezy które są
jawnie sprzeczne z naszym programem - deklarował 9 grudnia Gorzelik. Rzecznik SLD Tomasz Kalita komentował wówczas zapowiedź pozwu RAŚ jako "zupełnie bezzasadną próbę
zwrócenia uwagi na siebie".
- Przewodniczący Napieralski, podobnie jak przewodniczący
Parlamentu Europejskiego prof. Jerzy Buzek, zwracał uwagę na zagrożenie
i
niebezpieczeństwo, jakie wynika z sojuszu Platformy Obywatelskiej z
Ruchem Autonomii Śląska. Wzmacnianie tego ruchu może być również
wzmacnianiem tendencji autonomicznych.
Wszyscy, nawet średnio zorientowani w polityce wiedzą, do czego takie
ruchy prowadzą, czym się to kończy i my przestrzegamy, że w
perspektywie 5-10 lat od zawarcia tej koalicji
możemy mieć do czynienia z problemami, które wcześniej w Polsce były
niespotykane - tłumaczył Kalita.
Wypowiedź Napieralskiego z 2 grudnia nie była jego jedyną w
sprawie RAŚ.
29 listopada lider SLD odniósł się w Sosnowcu do regionalnej koalicji z
udziałem tego ugrupowania: "Ruch Autonomii Śląska chce oczywiście
autonomii Śląska, co uważam za rzecz
bardzo niebezpieczną, bo zagraża integralności państwa polskiego.
Jeżeli dla władzy, dla stanowisk, zawiązuje się takie koalicje, to
obnaża tak naprawdę podejście do polityki
Platformy Obywatelskiej".
RAŚ debiutuje w sejmiku
Istniejący od 20 lat RAŚ po raz pierwszy po tegorocznych
wyborach znalazł się w regionalnym sejmiku. Uzyskał ok. 8,5 proc.
poparcia i trzy mandaty w
48-osobowym sejmiku. Wybory wygrała PO, która zdobyła 22 mandaty. Jej
działacze zawarli koalicję z RAŚ i PSL, które uzyskało dwa mandaty.
Poza koalicją znalazł się współrządzący
dotąd regionem SLD (10 mandatów) oraz PiS (11). Mimo pierwotnego
niepowodzenia w głosowaniu, Gorzelik został ostatecznie 10 grudnia
członkiem zarządu woj. śląskiego.
zew, PAP