Projekt rezolucji, nad którym Wielka Brytania, Francja i Niemcy
pracują wraz z państwami arabskimi, zawiera apel, by pójść w ślady Ligi
Arabskiej w kwestii sankcji wobec syryjskiego reżimu, i przewiduje
przekazanie władzy przez prezydenta Baszara el-Asada wiceprezydentowi,
następnie zaś wybory. Rosja w ostatnich dniach powtarzała swoje stanowisko, że nie widzi
możliwości zagłosowania w RB ONZ za projektem, któremu sprzeciwiają się
także Chiny. - Zachodni projekt rezolucji nie doprowadzi do poszukiwania
kompromisu - powiedział wiceminister Giennadij Gatiłow. Dodał, że
"forsowanie jej prowadzi do wojny domowej".
"Washington Post" w artykule redakcyjnym pisze, że w celu
wywarcia presji na Rosję 31 stycznia na spotkaniu RB ONZ uczestniczyć
będzie sekretarz stanu USA Hillary Clinton, a także ministrowie spraw
zagranicznych Wielkiej Brytanii i Francji. - Obecnie niewiele wskazuje na to, że Rosja ulegnie - dodaje
waszyngtoński dziennik i ostrzega, że "nieustępliwość Moskwy najpewniej
przyspieszy katastrofę" w Syrii.
REKLAMA
Według gazety "plan Ligi Arabskiej to najprawdopodobniej jedyny
sposób na uniknięcie wojny domowej na pełną skalę". Od kiedy w zeszłym
tygodniu fiaskiem zakończyła się misja arabskich obserwatorów w Syrii,
przemoc w tym kraju się nasiliła, a walki dotarły na przedmieścia
Damaszku - dodaje "WP". "Mimo to siły prezydenta Asada wydają się tracić grunt pod nogami", a
według większości obserwatorów reżim jest stracony - dodaje dziennik.
"Jeśli Rosja nadal będzie go popierać, nie tylko zniszczy swoją pozycję
wśród innych państw arabskich, ale też narazi na niebezpieczeństwo swoje
interesy w Syrii, w tym funkcjonowanie bazy marynarki wojennej i
sprzedaż broni" - ocenia.
Zdaniem "WP" transformacja przebiegająca zgodnie z planem Ligi
Arabskiej mogłaby relatywnie szybko położyć kres rozlewowi krwi i dać
przewagę siłom świeckim i prodemokratycznym. Im dłużej trwają walki, tym
większe jest ryzyko tego, że Syrię opanuje bezlitosna wojna między
sunnicką większością a alawicką mniejszością, z Kurdami i chrześcijanami
w środku. Wzmocniłoby to islamskich fundamentalistów i mogłoby wywołać
nowe konflikty w Iraku i Libanie. "Tak długo jak reżim Asada ma dyplomatycznie i materialne wsparcie
Rosji, istnieje większe prawdopodobieństwo tego, że będzie się on
utrzymywał u władzy" - pisze gazeta. Chwali "kampanię lobbystyczną na
wysokim szczeblu" i wzywa administrację prezydenta Baracka Obamy, by
umieściła w programie stosunków dwustronnych z Moskwą jej współpracę z
Syrią. Według waszyngtońskiej gazety jednocześnie zachodnie i arabskie rządy
powinny wziąć pod uwagę inne sposoby szybszego zakończenia konfliktu w
Syrii i apeluje o pomoc materialną dla opozycji.
Od marca 2011 roku reżim Asada tłumi wystąpienia swych przeciwników.
Według ONZ od momentu rozpoczęcia protestów, zainspirowanych arabską
wiosną, zginęło ok. 5,5 tys. ludzi.
ja, PAP