Uczestników obu akcji nie odstraszyły ekstremalne warunki pogodowe - temperatura
powietrza w stolicy Rosji w południe wynosiła minus 20 stopni Celsjusza. Według policji, w manifestacji na Placu Bołotnym wzięło udział 34
tys. osób, a zdaniem
organizatorów - 120 tys. Z kolei w demonstracji na Górze Pokłonnej
uczestniczyło - jak podała policja - 140 tys. ludzi, zaś w ocenie
niezależnych obserwatorów - 35
tys.
Opozycjoniści zbierali się na Placu Kałuskim w Moskwie, skąd
następnie ulicą Bolszaja Jakimanka przechodzili na pobliski Plac
Bołotny. Niektórzy maszerowali w zwartych
kolumnach. Takie oddzielne kolumny utworzyli m.in. stronnicy ugrupowań
nacjonalistycznych i lewicowych. "Nie zamarzniemy, nie wybaczymy!", "Putinie - odejdź!", "Uwolnić
więźniów politycznych!" - głosiły transparenty niesione przez
przeciwników premiera. "Rosja bez Putina!" i "Putinie - won!" -
skandowali. Przed jedną z kolumn niesiono wielki
biały transparent stylizowany na prezerwatywę. Widniał na nim napis:
"Zabezpieczmy się przed Putinem!". Idący w innej trzymali w rękach
plakaty z napisem: "Chutin
Puj". Większość miała przypięte do ubrań białe wstążki, a w rękach -
białe baloniki i chorągiewki. Biały kolor jest symbolem nabierających na
sile protestów przeciwko
sfałszowaniu grudniowych wyborów do Dumy Państwowej na korzyść
kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja. W jednym z publicznych
wystąpień premier wyznał, że te białe wstążki
przy ubraniach kojarzą mu się z prezerwatywami.
REKLAMA
"Putin wygląda jak złodziej"
Wśród uczestników wiecu na Placu Bołotnym byli m.in. liderzy
niezarejestrowanej Partii Wolności Narodowej (Parnas) - Władimir
Ryżkow, Borys Niemcow i Michaił Kasjanow, przywódca Zjednoczonego Frontu
Obywatelskiego (OGF) Garri Kasparow, szef demokratycznej partii Jabłoko
Grigorj Jawliński, lider ruchu
Solidarność Ilja Jaszyn, przedstawiciele socjalistycznej Sprawiedliwej
Rosji - Ilja Ponomariow i Giennadij Gudkow, przywódca radykalnego Frontu
Lewicy Siergiej Udalcow,
organizator skrajnie prawicowych Rosyjskich Marszów w Moskwie Aleksandr
Biełow, szefowa Ruchu w Obronie Lasu Chimkińskiego Jewgienia Czyrikowa,
popularni pisarze Ludmiła Ulicka,
Dmitrij Bykow i Borys Akunin, legendarny piosenkarz rockowy Jurij
Szewczuk, a także znani dziennikarze Olga Romanowa i Leonid Parfionow.
Byli tam też b.wicepremier i minister
finansów Aleksiej Kudrin oraz kandydujący w marcowych wyborach
prezydenckich miliarder Michaił Prochorow. Udalcow porwał na scenie portret Putina, którego określił jako
"człowieka podobnego do oszusta i złodzieja".
Uczestnicy manifestacji uchwalili rezolucję, w której zażądali
uwolnienia wszystkich więźniów politycznych i osób bezprawnie
skazanych, unieważnienia rezultatów grudniowych wyborów do Dumy,
zdymisjonowania przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej (CKW)
Władimira Czurowa, zarejestrowania
opozycyjnych partii politycznych, zreformowania systemu politycznego i
ordynacji wyborczej, a także przeprowadzenia przedterminowych wyborów
parlamentarnych i
prezydenckich. Opozycjoniści zaapelowali również do Rosjan, aby w marcowych wyborach prezydenckich nie oddali na Putina nawet jednego głosu.
Umowa społeczna dla rywali premiera
Podczas demonstracji jej
organizatorzy rozpoczęli zbiórkę podpisów pod "umową społeczną", której
zawarcie zaproponują rywalom Putina w wyborach prezydenckich. Podpisując
proponowany kontrakt, pretendent
na najwyższy urząd w państwie zobowiąże się do uwolnienia wszystkich
więźniów politycznych, przeprowadzenia demokratycznej reformy systemu
politycznego, jak również zarządzenia w
ciągu roku nowych wyborów parlamentarnych, a w ciągu dwóch lat - nowych
wyborów prezydenckich.
Nie tylko Moskwa...
Podobne manifestacje zorganizowano także w innych
miastach Rosji. Wzięły
w nich udział setki, a gdzieniegdzie - tysiące osób. Akcje protestacyjne
odbyły się m.in. we Władywostoku, Chabarowsku, Irkucku, Czycie,
Barnaule, Jekaterynburgu i Petersburgu. W
tym ostatnim na ulice wyszło około 10 tys. osób.
"Kto, jeśli nie Putin?"
Swoje manifestacje w Moskwie i innych regionach Rosji zorganizowali również stronnicy Putina. Ich akcja w stolicy
odbyła się pod hasłem "Mamy coś do stracenia". Przyniesione przez nich
transparenty głosiły m.in. "Putin jest najlepszy!", "Rosja - za
Putinem!", "Kto, jeśli nie Putin?" i "Głosuj
na Putina!". Wśród występujących był wicepremier Dmitrij Rogozin. W Moskwie demonstrowali też zwolennicy innego kandydata w
marcowych wyborach prezydenckich, lidera
nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimira
Żyrinowskiego. Zgromadzili się oni na placu Aleksandra Puszkina, w
samym centrum stolicy. W manifestacji
wzięło udział około 500 osób.
4 grudnia w Federacji Rosyjskiej odbyły się wybory do Dumy
Państwowej. Według CKW, wygrała je putinowska Jedna Rosja, zdobywając
49,32 proc.
głosów, co przełożyło się na 238 mandatów w 450-miejscowej izbie, tj.
większość absolutną. Opozycja zarzuciła jednak władzom fałszerstwa wyborcze -
Niektórzy eksperci utrzymują, że
rezultat Jednej Rosji został "poprawiony" o 10-15 proc. Po wyborach przeciwko oszustwom demonstrowały na ulicach Moskwy i
innych miast tysiące osób. Największe akcje
protestacyjne odbyły się 10 i 24 grudnia w stolicy. W tej pierwszej
wzięło udział 25 tysięcy, a według niektórych źródeł nawet 40 tys.
ludzi. W drugiej - ponad 60 tys.
osób.
PAP, arb