Poinformowały o tym unijne źródła dyplomatyczne zastrzegając
jednocześnie, że nie jest rozważana "opcja militarna" w stosunku do
Syrii. UE pozostaje w kontakcie w sprawie Syrii z różnymi partnerami,
jak USA, Rosja czy Turcja, ale nie z NATO. - Unikamy jakichkolwiek
odwołań do tej organizacji w naszych dyskusjach - powiedział dyplomata. Źródła poinformowały też, że w ramach przygotowań na najgorsze,
opracowywany jest plan ewakuacji obywateli państw UE z Syrii, gdzie
mieszka "kilka tysięcy Europejczyków". Europejska Służba Działań
Zewnętrznych wzmocniła już swe delegacje w Libanie i Jordanii, by
zwiększyć ich konsularne możliwości.
REKLAMA
Nie ma wspólnego stanowiska
7 lutego wieczorem w Brukseli odbyło się spotkanie dyplomatów 27
państw UE na temat Syrii. Nie uzgodniono wspólnej strategii czy należy
odwoływać z Damaszku ambasadorów, czy też nie. Zrobiły to już Wielka
Brytania, Francja, Belgia, Holandia, Włochy i Hiszpania, a kilka innych
państw waha się i nie wykluczone, że w najbliższym czasie podejmie taką
decyzję - poinformował dyplomata. Kilka innych krajów argumentowało, że
należy pozostać w Syrii, zwłaszcza by kontynuować kontakty z opozycją. Polska - jak poinformował szef MSZ Radosław
Sikorski - pozostawia swego ambasadora w Syrii, który reprezentuje też
interesy USA w tym kraju, po zawieszeniu działalności amerykańskiej
ambasady w Damaszku. Jak podkreśliły źródła unijne, w każdym wypadku chodzi o tymczasowe
wycofanie ambasadorów, wezwanie ich na konsultacje w geście sprzeciwu
wobec zbrodniczych działań reżimu syryjskiego. Sama UE nie podjęła
decyzji o odwołaniu szefa swego przedstawicielstwa w Syrii. Wręcz
przeciwnie, "próbujemy wzmocnić naszą delegację w Damaszku o kolejne
osoby. Czekają one na wizy i jak tylko zostaną one wydane to wyjadą -
poinformowały źródła.
Rosja i Chiny blokują rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ
Wobec zawetowania przez Rosję i Chiny rezolucji Rady Bezpieczeństwa
ONZ w sprawie Syrii, państwa UE rozważają możliwość przyjęcia rezolucji
przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Decyzja jeszcze nie zapadła - podkreślił
dyplomata. Przyznał też, że taka rezolucja nie miałaby oczywiście
takiego znaczenia i wymiaru jak rezolucja Rady Bezpieczeństwa. UE zastanawia się również nad przyjęciem nowych sankcji wobec reżimu
Baszara el-Asada. Rozważane opcje to zawieszenie aktywów syryjskiego
banku centralnego, na wzór podjętej właśnie decyzji UE wobec takiego
banku w Iranie. Sankcje miałyby być w taki sposób wdrożone, by umożliwić
dalszy handel żywnością czy lekami, by nie krzywdzić syryjskiego
społeczeństwa. Inną potencjalnie uciążliwą możliwością ukarania reżimu Asada byłoby
wprowadzenie zakazu importu syryjskiego fosforanu, którego UE kupuje
obecnie aż 40 proc. produkcji, a także zakaz handlu drogocennymi
metalami, jak złoto. Możliwe jest też zawieszenie lotów komercyjny do i z
Syrii - podały źródła dyplomatyczne. Zastrzegły jednak, że w sprawie
różnego rodzaju sankcji nie ma jeszcze wymaganej jedności wszystkich
państw członkowskich UE.
Syria protestuje już niemal od roku
Od blisko roku w Syrii trwają inspirowane arabską wiosną protesty
opozycji przeciw rządom prezydenta Asada. ONZ szacuje, że w wyniku
brutalnego dławienia tych wystąpień przez siły rządowe życie straciło co
najmniej sześć tysięcy ludzi, w tym co najmniej 400 dzieci. 4 lutego Rosja i Chiny zawetowały projekt rezolucji Rady
Bezpieczeństwa ONZ, potępiającej przemoc w Syrii i wzywającej do
zainicjowania demokratycznych reform i ustąpienia Asada. Sprzeciw Moskwy
i Pekinu wobec rezolucji spotkał się z potępieniem Zachodu, tym
większym że w nocy poprzedzającej głosowanie siły syryjskie dokonały
najkrwawszego dotychczas ataku na zrewoltowane miasto Hims, zabijając co
najmniej 230 osób i raniąc około 700.
ja, PAP