Na specjalne oświadczenie Instytutu powołuje się agencja AP. Do jeziora Rosjanie dowiercili się 5 lutego, po ponad dwóch
dekadach prac. Na oficjalną informację na ten temat czekali naukowcy z
całego świata z nadzieją, że wody jeziora o powierzchni niewiele
mniejszej niż powierzchnia jeziora Ontario mogą kryć nieznane formy
życia. Ich badania dostarczą też danych na temat zmian klimatu w ciągu
milionów lat.
REKLAMA
Wody jeziora izolowane od świata przez 15 milionów lat
- To spotkanie z niewiadomą - tak dowiercenie się do jeziora
skomentował dla AP jeden z uczestników misji, Lew Sawatiugin z Instytutu
Badań Arktycznych i Antarktycznych. Jego zdaniem badanie ewentualnych
mikroorganizmów żyjących w jeziorze wzbogaci wiedzę nt. początków życia. - Musimy sprawdzić, co tam jest, zanim wyślemy misje na skute lodem
księżyce takie, jak Europa Jowisza - dodał. Wostok leży we wschodniej części Antarktyki. Nazwę zawdzięcza
rosyjskiej stacji badawczej, stojącej na powierzchni przykrywającego
jezioro lodowca. Wostok jest największym spośród niemal 150
podlodowcowych jezior Antarktyki, a w pokrywającym go lodzie zapisały
się ślady zmian klimatu z ostatnich 400 tys. lat. Naukowcy szacują, że
woda jeziora mogła być izolowana od warunków zewnętrznych co najmniej 15
mln lat.
Badacze znaleźli w wodzie bakterie
Jezioro przykrywa niemal 4-kolimetrowa warstwa lodu. Wikipedia
podaje, że cały zbiornik ma 250 km długości, 50 km szerokości (w
najszerszym miejscu) i zajmuje ponad 15,5 tys. km2 - niemal tyle, co
jezioro Ontario, ale mieści ponad trzy razy więcej wody. Wymiana wody w
jeziorze następuje średnio co 13.300 tys. lat. Zdaniem badaczy średnia temperatura wody jeziora może wynosić ok.
minus trzech st. C. i nie zamarza z powodu ogromnego ciśnienia, jakie
wywiera na nie lodowa pokrywa. Dno jeziora może być podgrzewane
geotermalnie. Wody Wostoku są prawdopodobnie mocno nasycone azotem i
tlenem. Panuje tam ciemność. Ze względu na tak wyjątkowe warunki
naukowcy spodziewają się tam znaleźć unikalne organizmy, które
ewoluowały w izolacji od reszty świata od milionów lat. Dotychczas w
rdzeniach lodowych wydobytych podczas wiercenia znaleziono żywe
proteobakterie Hydrogenophilus thermoluteolus.
Prace trwały dwie dekady
Wiercenia do jeziora eksperci ze stacji Wostok zaczęli w roku 1998.
Na pierwszych etapach wydobyli lodowe rdzenie o łącznej długości 3,623
m. W związku z obawami o skażenie środowiska jeziora zatrzymali się na
wysokości około stu metrów od spodziewanej granicy wody i lodu. Ryzyko
wiązało się z użyciem freonu i parafiny, pompowanymi do odwiertu, by nie
zamarzł. Użyto ich ok. 60 ton. W trakcie prac międzynarodowi eksperci próbowali przekonać Rosjan do
wstrzymania prac, aż będzie można skorzystać z czystszych technologii.
Rosjanie zapewniali, że technikę udoskonalili (a jednak cały czas
korzystali z pierwotnego odwiertu, już wcześniej wypełnianego freonem i
parafiną). Wiercenia wznowiono w listopadzie 2010 r., gdy Rosjanie
dostali zielone światło od Antarctic Treaty System (ATS) - organizacji
ustanowionej dla ochrony środowiska Antarktyki. W styczniu 2011 r. szef rosyjskiej ekspedycji antarktycznej Walerij
Łukin ogłosił, że do celu pozostało już tylko 50 m. Tradycyjne wiertło
zastąpiono nowym, tzw. termalnym, które pracuje z wykorzystaniem
specjalnego, czystego oleju. Gdy czujniki wskażą bliską obecność wody,
wiertło zostanie wycofane, co obniży ciśnienie w otworze i spowoduje
zassanie wody - tłumaczył. Ta szybko zamarznie i stworzy coś w rodzaju
korka. Wiercenie wstrzymano 5 lutego 2011 na głębokości 3 720 m. i polarnicy
opuścili stację. Prace podjęli kolejnego lata, w styczniu 2012. 6
lutego pojawiły się nieoficjalne informacje o dowierceniu się do wody.
Oficjalne potwierdzono je 8 lutego.
Dno jeziora zbada robot
Na kolejny sezon letni 2012–13 Rosjanie zaplanowali wpuszczenie do
jeziora robota, który dostarczy próbek wody i osadów dennych. Czy jest
to bezpieczne dla środowiska, agencja ATS oceni na spotkaniu w maju. Wierceniom nad jeziorem Wostok sprzeciwiała się część naukowców i
grupy ochrony środowiska. Przekonywali, że prace te byłyby mniej
szkodliwe dla środowiska, gdyby wykorzystano w nich gorącą wodę.
Rosjanie tłumaczyli, że technika ta wymaga więcej energii, niż może jej
zapewnić polarna stacja. Eksperci z United States National Research
Council ostrzegali z kolei, że środowisko Wostoku, długo izolowane od
reszty świata, trzeba bezwzględnie chronić przed skażeniem czynnikami z
zewnątrz. Przy wszelkich analizach wody z jeziora - by były one
wiarygodne, należy na każdym kroku stosować odpowiednie procedury
odkażania i skrupulatnie je dokumentować.
ja, PAP