- Pracami Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych pokieruje na
razie jej sekretarz Agata Kaczyńska - poinformował Nowak. Dodał, że poprosił Komisję o wyłonienie nowego kandydata
na szefa komisji. - W imię ustabilizowania sytuacji w komisji zwróciłem się do jej
członków o wyłonienie
kandydata na szefa komisji. Albo z członków komisji, lub o wskazanie
jakiegoś autorytetu spoza grona komisji - wyjaśnił minister.
REKLAMA
Nowak podkreślił, że jego decyzja jest podyktowana
tym, iż chce, by nowy szef komisji miał "pełną legitymację jej członków
do sprawowania tej funkcji". Zaznaczył, że chodzi zarówno o uspokojenie
sytuacji, jak i o przywrócenie
normalnego, ustabilizowanego trybu pracy tego organu. - Ostatnie lata nie
były łatwym czasem dla tej komisji - dodał Nowak.
Szef resortu nie chciał oceniać pracy Klicha ani jako szefa PKBWL,
ani jako akredytowanego przy MAK - pozostawiając to "osądowi opinii
publicznej". Zarazem -
pytany o sprawę nagrywania przez Klicha swych rozmów z szefami MON i
Sztabu Generalnego - Nowak przyznał, że ma "swój pogląd na temat jego
pewnych działań i aktywności".
Podkreślił jednak, że jego decyzja wynika jedynie z przesłanki formalnej
- jaką był wniosek członków komisji. Nowak ocenił przy tym, że wniosek ten był podyktowany "relacjami
interpersonalnymi" w gronie komisji. - Nie jest moją intencją wnikanie do
wewnątrz tych relacji. Były skargi o mobbing, ale nie chcę w to wnikać
- zapewnił. - Myślę, że jemu też
ta decyzja ulżyła - dodał minister mówiąc o Klichu, z którym spotkał się jeszcze przed konferencją.
Sam Klich powiedział, że jest
zadowolony z decyzji ministra.
Podkreślił, że prawdopodobnie w najbliższym czasie sam by zrezygnował z
członkostwa w komisji. - Nie da się przecież pracować w takim środowisku, prawda? - pytał retorycznie.
Za co odwołali Klicha?
Resort ujawnił treść wniosku komisji do Nowaka w sprawie
odwołania Klicha, sporządzonego przez członka komisji Tomasza Kuchcińskiego. Sekretarz komisji Agata Kaczyńska napisała do Nowaka, że w głosowaniu wniosek ten uzyskał bezwzględną większość. W
uzasadnieniu dokumentu czytamy, że wniosek spowodowany jest "całkowitą
utratą autorytetu przez Edmunda Klicha, co uniemożliwia dalsze
sprawowanie przez niego funkcji". Zarzucono
mu "brak cech i umiejętności interpersonalnych", "ograniczone
umiejętności w komunikowaniu się, prymitywne metody motywowania
pracowników oraz - co najistotniejsze - częste
kreowanie konfliktów, których nie jest w stanie rozwiązać".
W uzasadnieniu wniosku wymieniono trzy jego przyczyny: pierwsza
to zachowanie Klicha po pierwszym głosowaniu w
komisji nad jego odwołaniem (w styczniu 2011 r.), gdy Klich m.in. miał
"w sposób impertynencki" wyrażać niezadowolenie z wyników tego
głosowania i "urągać członkom komisji
przywołując ich domniemane choroby". Podkreślono, że Klich nigdy nie
wyraził ubolewania z powodu tych wydarzeń. Druga przyczyna to publiczne
negatywne oceny pracy komisji, jakie
miał wypowiadać E.Klich, co godziło w dobre imię członków komisji.
Na końcu Kuchciński w przegłosowanym przez komisję wniosku
uzasadnia go faktem nagrywania przez Klicha jego
rozmów z ministrem obrony i szefem sztabu generalnego, co uznano za
nieetyczne. "Fakt nagrywania konstytucyjnego ministra odpowiedzialnego
za obronę naszego kraju i brak chociażby
rumieńca wstydu z tego powodu, ostatecznie pogrzebało autorytet Edmunda
Klicha" - czytamy we wniosku o odwołanie.
Klich: argumentów za moim odwołaniem - brak
Wcześniej Klich w specjalnym oświadczeniu napisał, że wniosek o
jego odwołanie, złożony 21 grudnia 2011 r., "nie zawiera żadnych
argumentów merytorycznych". "W szczególności nie odnosi się do tego, że
Komisja pod moim kierownictwem znacznie zwiększyła swą efektywność, a
badania wypadków lotniczych
prowadzone są sprawnie i prowadzą do konkretnych wniosków" - napisał
Klich. Według jego informacji w 2005 r. Komisja zakończyła badanie
jedynie 20 wypadków. W oświadczeniu
Klich napisał, że gdy objął funkcję przewodniczącego w 2006 r.
zaległości w badaniach dotyczyły 194 wypadków, a "dzięki jego
determinacji tylko w 2006 udało się zakończyć 150
postępowań i praktycznie wyeliminować opóźnienia". "Po katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010
r. temperatura emocji wokół polskiego lotnictwa wzrosła do
poziomu, który sprzyja wielu nieracjonalnym ocenom i zachowaniom. Źle
się stało, że dotyczy to także członków Państwowej Komisji Badania
Wypadków Lotniczych. Do uspokojenia tych
nastrojów potrzebna jest dalsza merytoryczna i bardzo intensywna praca. I
o to będę w dalszym ciągu, w miarę możliwości dbał" - przekonywał Klich.
Już na początku 2011 r.
Komisja przyjęła wniosek o odwołanie Klicha, ale na dymisję nie zgodził
się ówczesny minister infrastruktury Cezary Grabarczyk. W tamtym czasie 13 z 15 członków komisji
zarzucało Klichowi m.in., że jego "bierna postawa" we współpracy z
rosyjskim Międzypaństwowym Komitetem Lotniczym spowodowała, iż w
ostatecznym raporcie MAK na temat katastrofy
smoleńskiej nie uwzględniono wielu wniosków strony polskiej.
Czym się zajmuje PKBWL?
Komisja, obecnie działająca przy Ministerstwie Transportu,
Budownictwa i Gospodarki Morskiej, bada wszystkie
wypadki i poważne incydenty lotnicze, do których doszło na terenie
Polski. Ma ustalać ich przyczyny i okoliczności, nie orzeka co do winy i
odpowiedzialności, natomiast na
podstawie wyników badań proponuje odpowiednie środki dla zapobiegania
wypadkom w przyszłości. Raporty i zalecenia komisji stanowią podstawę do
podjęcia przez prezesa Urzędu
Lotnictwa Cywilnego decyzji w sprawie podjęcia działań profilaktycznych. Ustalaniem przyczyn wypadków w lotnictwie wojskowym zajmuje się z
kolei Komisja Badania Wypadków
Lotniczych Lotnictwa Państwowego. W przeciwieństwie do PKBWL, nie działa
ona stale - każdorazowo po katastrofie lub poważnym incydencie powołuje
ją szef MON.
PAP, arb