Arogancja gubi Tuska

Arogancja gubi Tuska

Dodano:   /  Zmieniono: 
Radosław Sikorski tłumaczy, że rząd traci poparcie, ponieważ "niepopularne reformy są niepopularne". To piękna wizja - politycy Platformy, w trosce o interes obywateli, starają się im pomóc - a niewdzięczny naród odwraca się od nich plecami. To piękna wizja - ale zupełnie nieprawdziwa.
Sondaż SMG/KRC wskazuje, że w ciągu ostatnich tygodni PO straciła 6 punktów procentowych poparcia. Według OBOP-u spadek jest jeszcze większy - PO miała w 30 dni stracić poparcie 9 procent respondentów. Sporo. Dlaczego wyborcy, którzy dotąd wybaczali Platformie Obywatelskiej wiele, nagle powiedzieli "dość"?

Wbrew temu co mówi Sikorski winne są nie "niepopularne reformy", ale arogancja władzy, która uwierzyła, że Polacy powierzyli jej dożywotni mandat do sprawowania rządów nad Wisłą. Niepopularne reformy w postaci podwyższenia wieku emerytalnego, podwyższenia stawek podatku VAT czy likwidacji większości ulg podatkowych Polacy przełknęli - zdając sobie sprawę, że - w związku z kryzysem ekonomicznym pustoszącym Europę i USA - trzeba być gotowym na poświęcenia. Ale kiedy rząd "zapomniał" poinformować społeczeństwo, że zamierza podpisać umowę ACTA, a wcześniej "zapomniał" skonsultować z lekarzami zmian w ustawie refundacyjnej, przez co na lodzie zostali m.in. cukrzycy i osoby chore na raka - Polacy powiedzieli "dość".

Najbardziej wyrazistym przykładem arogancji władzy jest sprawa umowy ACTA - Donald Tusk, przekonany o tym, że każdy "młody wykształcony z wielkiego miasta" kocha go bezgranicznie i bezwarunkowo, pomylił kilka milionów młodych internautów z pseudokibicami i miłośnikami dopalaczy. I zamiast rozmawiać zaczął grozić im palcem ("nie ugnę się przed szantażem"). Kiedy zorientował się, że tym razem ma przeciwko sobie własnych wyborców - było już za późno. Organizowana pospiesznie debata w KPRM poświęcona umowie ACTA była spóźniona o kilka miesięcy - rząd, który konsultuje ze społeczeństwem to, czy warto podpisać umowę międzynarodową, po tym, gdy ta umowa została już podpisana - jest zwyczajnie śmieszny.   

Paweł Piskorski, który w przeszłości był bliskim współpracownikiem Tuska, twierdzi, że wokół premiera brakuje fachowców, którzy mogliby monitorować wszystkie te sprawy, na których premier się zwyczajnie nie zna (bo szef rządu na wszystkim znać się nie musi). Ale ów brak fachowców to też przejaw arogancji premiera, który doszedł do wniosku, że jako alfa i omega w PO potrzebuje jedynie miernych, biernych i wiernych, którzy usłyszą rozkaz swojego lidera i karnie go wykonają. Problem w tym, że większość z nich najwyraźniej nie umie nawet wykonywać rozkazów - i w efekcie mamy Stadion Narodowy, na którym nie można grać w piłkę, mamy wirtualne drogi na Euro 2012, mamy umowę ACTA, której większość Polaków nie chce i ustawę refundacyjną, która paraliżuje działania służby zdrowia. Aż strach się bać co jeszcze "podaruje" nam rząd Donalda Tuska. 

O kłopotach rządu Tuska czytaj na Wprost.pl:

OBOP: PiS dogonił PO. Prawie

Ostry spadek poparcia dla PO. Ziobryści w Sejmie

Kierowcy! A1 i A4 na Euro 2012 nie będzie. Nowak: plany były zbyt ambitne

Stadion Narodowy nie nadaje się do gry. Superpucharu nie będzie

Piskorski: Tusk się rozleniwił