Wbrew temu co mówi Sikorski winne są nie "niepopularne reformy", ale arogancja władzy, która uwierzyła, że Polacy powierzyli jej dożywotni mandat do sprawowania rządów nad Wisłą. Niepopularne reformy w postaci podwyższenia wieku emerytalnego, podwyższenia stawek podatku VAT czy likwidacji większości ulg podatkowych Polacy przełknęli - zdając sobie sprawę, że - w związku z kryzysem ekonomicznym pustoszącym Europę i USA - trzeba być gotowym na poświęcenia. Ale kiedy rząd "zapomniał" poinformować społeczeństwo, że zamierza podpisać umowę ACTA, a wcześniej "zapomniał" skonsultować z lekarzami zmian w ustawie refundacyjnej, przez co na lodzie zostali m.in. cukrzycy i osoby chore na raka - Polacy powiedzieli "dość".
Najbardziej wyrazistym przykładem arogancji władzy jest sprawa umowy ACTA - Donald Tusk, przekonany o tym, że każdy "młody wykształcony z wielkiego miasta" kocha go bezgranicznie i bezwarunkowo, pomylił kilka milionów młodych internautów z pseudokibicami i miłośnikami dopalaczy. I zamiast rozmawiać zaczął grozić im palcem ("nie ugnę się przed szantażem"). Kiedy zorientował się, że tym razem ma przeciwko sobie własnych wyborców - było już za późno. Organizowana pospiesznie debata w KPRM poświęcona umowie ACTA była spóźniona o kilka miesięcy - rząd, który konsultuje ze społeczeństwem to, czy warto podpisać umowę międzynarodową, po tym, gdy ta umowa została już podpisana - jest zwyczajnie śmieszny.
Paweł Piskorski, który w przeszłości był bliskim współpracownikiem Tuska, twierdzi, że wokół premiera brakuje fachowców, którzy mogliby monitorować wszystkie te sprawy, na których premier się zwyczajnie nie zna (bo szef rządu na wszystkim znać się nie musi). Ale ów brak fachowców to też przejaw arogancji premiera, który doszedł do wniosku, że jako alfa i omega w PO potrzebuje jedynie miernych, biernych i wiernych, którzy usłyszą rozkaz swojego lidera i karnie go wykonają. Problem w tym, że większość z nich najwyraźniej nie umie nawet wykonywać rozkazów - i w efekcie mamy Stadion Narodowy, na którym nie można grać w piłkę, mamy wirtualne drogi na Euro 2012, mamy umowę ACTA, której większość Polaków nie chce i ustawę refundacyjną, która paraliżuje działania służby zdrowia. Aż strach się bać co jeszcze "podaruje" nam rząd Donalda Tuska.
O kłopotach rządu Tuska czytaj na Wprost.pl:
Ostry spadek poparcia dla PO. Ziobryści w SejmieKierowcy! A1 i A4 na Euro 2012 nie będzie. Nowak: plany były zbyt ambitne
Stadion Narodowy nie nadaje się do gry. Superpucharu nie będzie