Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Syzyf nad Sekwaną

Syzyf nad Sekwaną

Zwyciężając w pierwszej turze wyborów we Francji, socjalista Francois Hollande rozpoczął proces usuwania Nicolasa Sarkozy’ego z urzędu. Pomóc mu w tym może nawet skrajnie prawicowa Marine Le Pen.
Hollande spoliczkował urzędującego szefa państwa. Politycznie. Choć wygrał pierwszą turę nieznacznie (28,63 proc. głosów wobec 27,18 Sarkozy’ego), to jednak wystarczyło, by pierwszy raz w dotychczasowej historii V Republiki prezydent ubiegający się o drugą kadencję nie wygrał pierwszej tury. Wydawało się dotąd, że ma to niejako zagwarantowane z urzędu. Hollande dowiódł, że Sarkozy na podobną gwarancję nie zasłużył, bo na najwyższym urzędzie całkowicie zawiódł.


Skocz do tekstu
REKLAMA

Kapitan wodnego roweru

Został kandydatem Partii Socjalistycznej, jak mówili złośliwi, „z castingu", po upadku Dominique’a Straussa-Kahna. Początkowo Hollande nie uchodził za faworyta. Wątpliwości budził jego brak doświadczenia w rządzie i obycia na międzynarodowych salonach. Pokpiwano, że to tylko niezgułowaty aparatczyk, na którym nigdy nie będą dobrze leżeć prezydenckie szaty. Obśmiewano go nie tylko z prawej strony. Nawet lider skrajnej lewicy Jean-Luc Mélenchon stwierdził, że kapitan roweru wodnego podczas kryzysowego sztormu nie powinien chwytać za stery krążownika.

Szydercy nie brali pod uwagę jednego: Nicolas Sarkozy i jego rząd wmówili rodakom, że kryzys Francji nie nadwyręży właśnie dlatego, że nie dopuścili do tego Nicolas Sarkozy i jego rząd. Niby argumentacja dla prezydenta korzystna – okazała się fatalna; dla socjalistów – politycznie wymarzona. Obywatele zinterpretowali ją bowiem tak: świat się nie wali, możemy więc przykładać do tych wyborów zwykłe miary.

W rezultacie, w przekonaniu większości Francuzów tegoroczne wybory nie tyle mają służyć wybraniu dobrego prezydenta na trudną drogę, ile zagrodzeniu złemu prezydentowi utartego szlaku do władzy. Christian Salmon, autor książki „Storytelling", uważa wręcz, że francuskie głosowanie ma charakter impeachmentu wobec prezydenta, który uchybił funkcji tak dalece, iż stracił zdolność do jej dalszego pełnienia.

Hollande swoją narrację poprowadził wyśmienicie. – Wskazywany przez sondaże jako jedyna wiarygodna alternatywa wobec Sarkozy’ego konsekwentnie opowiadał siebie jako anty-Sarkozy’ego, czyli polityka jednoczącego, spokojnego, o stałych i spójnych poglądach – mówi Salmon.

300 razy dookoła Ziemi

Franćois Hollande wykonał gigantyczną pracę. Przywiązywanie znaczenia jedynie do zmian fizycznego wizerunku (że schudł, że dobrał lepsze oprawki okularów itp.) jest kolejnym uproszczeniem w tłumaczeniu jego – jak dotąd – udanej wspinaczki na szczyt.

Podziel się
















z dnia: 2013-05-18

Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności