Co do obietnicy wprowadzenia pełni zatrudnienia, to aby się z tym w pełni zgodzić, trzeba by być choć w połowie wariatem. Zjawisko zerowego bezrobocia nigdzie na świecie w pełni nie występuje, poza sowieckim łagrami lub obozami pracy przymusowej w Korei Północnej. W normalnym kraju bezrobocie w skali kilkuprocentowej jest zjawiskiem niezwykle pozytywnym, bo dzięki niemu ludzie szanują pracę. Problemem jest wysokie bezrobocie, zwykle wywołane sztucznie przez nieudolnych polityków, którzy źle rządzą, podnoszą koszty pracy, doprowadzając gospodarki do stanów kryzysowych. Roztaczanie socjalistycznych wizji pełnego zatrudnienia to w zamierzeniu szarlatana z Biłgoraja droga do jakiegoś wyimaginowanego raju, tymczasem spełnienie tego lewicowego snu to w rzeczywistości totalna katastrofa i horror. Nie może być bowiem tak, że wszyscy mają robotę, bo coś, co mają wszyscy, przestaje być wartościowe.
W PRL nie było bezrobocia i obowiązywał przymus zatrudnienia. Osoby bez pieczątki z zakładu pracy w dowodzie były zatrzymywane przez milicję jako bumelanci i szkodnicy zwani niebieskimi ptakami. Praca była powszechna, marna i nikt nie miał dla niej szacunku. Za atrakcyjną uznawano pracę, w której można było coś ukraść. Słynne hasło „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy" było dobrym opisem masowej postawy obowiązującej pracowników socjalistycznych zakładów pracy. W takich warunkach nie miało szansy powstać nic dobrej jakości.
Postulat pełni zatrudnienia to miłe hasło polityczne, bo obiecuje coś, czego podskórnie wszyscy od państwa oczekujemy, czyli bezpieczeństwo. Chrzanię jednak takie bezpieczeństwo, w którym odnajdzie się każdy nierób i cwaniak. Powrót do systemu etatystycznego (bo tak w realu zrealizować by trzeba wizję Palikota) to projekt polityczny, który zabija konkurencyjność, pomysłowość, kreatywność, a w efekcie rozwój. Postulat Palikota ma jednak i swoją dobrą stronę. Ten pozytyw, który dostrzegam, to fakt, że tego idiotyzmu nie da się w praktyce zrealizować. Warto pamiętać też i o tym, że pełnia zatrudnienia nie da nikomu pełni szczęścia.






















