Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

W piątek prezes przedstawił prezydentowi postulaty PiS dotyczące ustaw o sądownictwie. Prezydent ma się nad nimi pochylić

KONSULTACJE PREZYDENTA ANDRZEJA DUDY W SPRAWIE USTAW SĄDOWYCH SPODOBAŁY SIĘ W PIS. – Po pierwsze poszerzają spektrum oddziaływania naszego obozu, a do wyborczego sukcesu potrzebna jest gra na kilku fortepianach – mówi polityk partii rządzącej. – Po drugie Andrzej Duda stał się naszą wewnętrzną opozycją, a to oznacza, że wyborcy coraz mniej potrzebują opozycji zewnętrznej, totalnej, która na nic nie ma wpływu.

W rezultacie my zyskujemy poparcie, a Platforma traci. Nasz rozmówca uważa, że nawet weta prezydenta mogą wyjść PiS na dobre, skoro ich efektem ubocznym może być pozbycie się opozycji. Ale z takimi opiniami lepiej się nie obnosić. Weta były złem i tego należy się trzymać.

CIEKAWY TROP PODSUNĄŁ NAM JEDEN Z POLITYKÓW PIS, GDY PYTALIŚMY, DLACZEGO WICEPREMIER, minister kultury Piotr Gliński zaczął publicznie krytykować ministra środowiska Jana Szyszkę za wycinkę Puszczy Białowieskiej. – Gliński w Unii Wolności był zaangażowany w ekologię, m.in. protestował przeciwko budowie autostrad, bo zwykle przy takich inwestycjach dochodzi do wycinki drzew, i najwyraźniej tak mu zostało – mówi nasz rozmówca. Można więc powiedzieć, że Gliński kocha wszystkie drzewa, nie tylko te z Puszczy Białowieskiej. W rzeczywistości do Szyszki, jego korników i tej całej puszczy nikt już nie ma cierpliwości w PiS. I gdyby nie ojciec dyrektor Tadeusz Rydzyk, to minister środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa sam padłby ofiarą wycinki. W rządzie.

Do ministra Szyszki, jego korników i tej całej puszczy nikt już nie ma cierpliwości w PiS. I gdyby nie ojciec dyrektor Rydzyk, to minister sam padłby ofiarą wycinki. W rządzie

POLITYCY PIS NIEPOKOJĄ SIĘ O LOS NOWEJ ORDYNACJI WYBORCZEJ, którą miał przygotować marszałek Sejmu Marek Kuchciński. – Zatrudnił sobie doradców, panowie wydawali sobie przeglądy sejmowe, jeździli na grupy wyszehradzkie, dwa lata minęły, a z ustawą nic się nie dzieje – mówi nasz rozmówca z PiS. Jego zdaniem za kilka miesięcy będzie po prostu za późno na zmiany w ordynacji samorządowej. – Dyskusje o ordynacji w roku wyborów są fatalnie odbierane – mówi. – To, co byłoby do przyjęcia w 2016 r. czy nawet w 2017, w przyszłym roku wywoła awanturę i pewnie żadnych zmian w ordynacji nie będzie.

A SKORO MOWA O WYBORACH SAMORZĄDOWYCH, TO OD STOŁECZNYCH POLITYKÓW OPOZYCJI MOŻNA USŁYSZEĆ, że klimat dla PiS bardzo się w Warszawie poprawił za sprawą komisji weryfikującej decyzje reprywatyzacyjne. – Nie wiem, czy na tyle, żeby PiS zdobył urząd prezydenta, ale radę miasta opanuje bez problemu – mówi nasz rozmówca. – Chyba że komuś przyjdzie do głowy wystawić Patryka Jakiego na prezydenta Warszawy. On ma tak silny elektorat negatywny, że może zmarnować to, co wypracował w komisji weryfikacyjnej. Zdaniem naszego rozmówcy marszałek Senatu Stanisław Karczewski jest dużo lepiej postrzegany w Warszawie i dlatego byłby lepszym kandydatem na prezydenta. No, ale to jest w końcu opinia polityka opozycji.

A TYMCZASEM W WARSZAWSKIM RATUSZU wszyscy czekają na moment, w którym komisja weryfikacyjna zajmie się prywatyzacją kamienicy przy ul. Noakowskiego 16, w której udziały miał mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz. – Ta sprawa będzie kluczowa dla wizerunku PiS i prezydent Warszawy – mówi stołeczny radny. – Jeżeli okaże się, że ta kamienica została przejęta niezgodnie z prawem i zostanie znacjonalizowana, a PiS nie wyciągnie z tego konsekwencji wobec pani prezydent, to straci twarz. A jeżeli będzie chciał wyciągnąć takie konsekwencje, to rozpocznie się rodeo polityczne. Nasz rozmówca twierdzi, że po tej sprawie PiS może wprowadzić komisarza do Warszawy. Ale o tym komisarzu na Warszawę słychać od dwóch lat, a więc pożyjemy, zobaczymy.

A JEŻELI CHODZI O DOBRY WIZERUNEK HANNY GRONKIEWICZ-WALTZ, to pani prezydent nie potrzebuje pomocy PiS, by go skutecznie zniszczyć. – Zatrudnienie prawników, którzy biorą 1000 zł za godzinę pracy, zostało bardzo źle odebrane w mieście – mówi stołeczny radny. – Tak samo jak „trzepanie” świadków z powodu 500 zł długu.

NAD PIOTREM MATCZUKIEM I ANNĄ PLAKWICZ, którzy od lat pracowali dla Prawa i Sprawiedliwości, po wygranych wyborach dostali dyrektorskie stanowiska w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a obecnie są właścicielami spółki Solvere, która realizuje kampanię „Sprawiedliwe Sądy”, zbierają się czarne chmury. Według naszego informatora ich rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim opiera się na zrzucaniu winy za źle prowadzoną kampanię na rząd. – Obwiniają rząd za to, że od początku nie potrafił przygotować kampanii informacyjnej dotyczącej reformy wymiaru sprawiedliwości. Mówią, że gdyby ich kampania była przeprowadzona wcześniej, nie byłoby całego zamieszania – mówi polityk rządowy.

W ZWIĄZKU Z KAMPANIĄ „SPRAWIEDLIWE SĄDY” na Nowogrodzkiej trwa próba sił. Część z polityków namawia prezesa, by zerwał kontakty z właścicielami spółki Solvere, część ich broni. – Ziobro, Bielan i Gowin są wściekli za kampanię i naciskają na prezesa, by odciął się od byłych współpracowników. Szczególna złość jest ze strony Adama, bo to on odpowiada za PR PiS-u, a kampania powstała za jego plecami. Plakwicz i Matczuka bronią Beata Mazurek, rzecznik prasowa klubu, i Ryszard Terlecki, szef klubu, bo latami pracowali dla partii – mówi nasz informator. Ciekawe, kto wygra w tej walce.

OSTATNIA NADZIEJA W KOD ZGASŁA. Radomir Szumełda, pomorski lider KOD, który planował przejąć przywództwo nad organizacją za Bogumiła Łozińskiego, podobno wycofywał się z tego pomysłu. – Zrozumiał, że niedługo z KOD nie będzie co zbierać – mówi jeden z polityków. I dodaje, że Radomir Szumełda wierzył, że 37. rocznica podpisania porozumień sierpniowych będzie momentem przełomowym dla niego i organizacji, że ludzie tłumnie się na nich zjawią. A na placu Litewskim, by wziąć udział w manifestacji Komitetu Obrony Demokracji, pojawiło się zaledwie kilkadziesiąt osób.

W OSTATNIM SONDAŻU IBRIS DLA „RZECZPOSPOLITEJ”, w którym badano, kto wygrałby wybory do samorządu wojewódzkiego, na bezpartyjne bloki samorządowe zagłosowałoby aż 10,1 proc. ankietowanych. Z sondażu IBRiS wynika również, że Polacy uważają, iż w wyborach powinien wystartować bezpartyjny komitet. Za takim rozwiązaniem zdecydowanie opowiedziało się 32,6 proc. – To dla nas wiatr w żagle. Przyspieszyliśmy nieoficjalną kampanię samorządową i już zaczynamy objeżdżać Polskę – mówi polityk z Inicjatywy Polskiej.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2017
Więcej możesz przeczytać w 39/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także