Donald jest 1, a dni 6 (w Ameryce)

Donald jest 1, a dni 6 (w Ameryce)

RYSZARD CZARNECKI

Ameryka jest pasjonująca. Także amerykańska polityka. Jakoś coraz bardziej przypomina tę naszą, polską. Stosunek „The New York Timesa” do Donalda Trumpa jest dokładnie taki, jak „Gazety Wyborczej” do Jarosława Kaczyńskiego. Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej wygłosił swoją przemowę na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ, tym razem mając błękitny, a nie swój ulubiony, czerwony, krawat. Republikanie chwalili, demokraci ganili, wszystko było przewidywalne, łącznie z nagłówkami gazet: w „The Washington Times” Trump królował na pierwszej stronie, gestykulując z wielkiego zdjęcia. Biznesowy „The Wall Street Journal” dał go owszem, na pierwszą stronę, ale już bez zdjęcia, a wspomniany „The New York Times” schował Trumpa w cieniu trzęsienia ziemi w Meksyku i laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi z Birmy. Wracając do naszych amerykańskich baranów. Oczywiście baranów w sensie powiedzonka, a nie epitetu.

Dostrzegam, że część tych samych amerykańskich komentatorów, którzy kręcili nosem nad pasywnością Baracka Husseina Obamy w kontekście Syrii, dziś zarzuca nadmierną buńczuczność Donaldowi Johnowi Trumpowi w kontekście Korei Północnej. Tu znów zwischenruf: Korea Północna to nazwa neutralna, bo geograficzna. Oficjalna nazwa państwa nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, bo Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna ma tyle wspólnego z ludem i demokracją, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Ja wolę używać nazwy opisowej, ale najbardziej adekwatnej do rzeczywistości, czyli po prostu: komunistyczna Korea. Prezydent numer 45 w dziejach USA ma rzeczywiście – odnośnie KRL-D – dylemat, przypominając, uwaga, znowu Polskę – tyle że w kontekście naszej XIX-wiecznej historii: „bić się czy się nie bić?”. Przekładając to na język polityki z XXI w. w kraju Jankesów: „spuścić bombę czy nie spuścić?”. W Chicago widziałem dopiero co Trump Tower, ale hotel należący do Trumpa w Waszyngtonie widziałem znacznie wcześniej. Zaś w styczniu tego roku podczas inauguracji prezydentury i słynnego Balu tuż po niej zobaczyłem w końcu jego żonę. Więcej grzechów, lewico, nie pamiętam, a jeśli nawet, tom je skrzętnie ukrył. Ciekawą ilustracją do ONZ-owskiej mowy Donalda J. Trumpa był pewien internetowy mem. Przedstawiał on przemawiającego obecnego lokatora Białego Domu i podobizny czterech liderów. Do szefa komunistycznej Korei Trump zwracał się dwoma słowami, z czego pierwsze to „Macie”, a drugie było niecenzuralne (na literę „p”).

Do wielkiego przywódcy duchowego Iranu mó wił to samo, co do KRL-D: „Wy też”. Putinowi radził: „Cwaniaczku, trzymaj się swojej strony płota”. Zaś do Angeli Merkel rzucał: „Z Wami nie gadam. Wolę z Polakami”... Podczas ostatniego pobytu w USA, który trwał tyle, co motocyklowa sześciodniówka, najbardziej ujął mnie piękny uśmiech Victorii Coates, którym mnie obdarzyła. Niestety, pewnie nie jestem jedynym, do którego tak promiennie uśmiecha się ważna doradczyni POTUS (skrót od President of the United States), członkini Rady Bezpieczeństwa Narodowego odpowiadająca za negocjacje międzynarodowe (no, w przypadku umowy o wolnym handlu z UE raczej za ich brak – co mi jakoś dobrego nastroju nie burzy). Mrs. Coates z zachwytem mówiła mi o wizycie Trumpa w Polsce, w której przecież brała udział. O, właśnie, zwróciłem uwagę, że tak naprawdę w Ameryce wszystkie mowy Trumpa są krytykowane przez niechętne mu media i opozycję – poza jednym. Tym jedynym powszechnie przyjętym bardzo dobrze, dobrze, albo przynajmniej wyjętym spod krytyki jest jego wystąpienie w stolicy Polski. To zresztą tutaj, w USA, po raz pierwszy przeczytałem o „warszawskiej doktrynie Trumpa”. Ciekawe, że tego pojęcia nie używamy my, Polacy, choć akurat i ze względów promocyjnych, i merytorycznych powinniśmy to czynić często. W rzeczy samej: „warszawska doktryna Trumpa – TAK!”. Układ Warszawski – uff, Bogu dzięki, już NIE. g

AUTOR JEST WICEPRZEWODNICZĄCYM PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2017
Więcej możesz przeczytać w 39/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także