Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Donald Tusk
Donald Tusk / Źródło: Newspix.pl / WENN

ELIZY OLCZYK I JOANNY MIZIOŁEK

JAROSŁAW KACZYŃSKI NA ZAMKNIĘTYM SPOTKANIU Z POSŁAMI SWOJEGO KLUBU PARLAMENTARNEGO zapowiedział zmianę terminu wyborów samorządowych. Pierwotnie miały one odbyć się 11 listopada, PiS chce, aby Polacy poszli do urn tydzień później. Ale to niejedyna zmiana, jaką szykuje partia rządząca. – Chcemy, żeby kompetencje organizacji wyborów samorządowych przejęło MSWiA, a nie jak do tej pory samorządy. Będziemy czerpać z rozwiązań niemieckich – mówi nasz informator z PiS.

WYBORY SAMORZĄDOWE WZBUDZAJĄ W POLITYKACH PIS STRACH. – Jarosław Kaczyński nigdy nie przywiązywał do nich wagi. Ale teraz zrozumiał, że ze względów PR-owskich, nie może odpuścić. Bo media zaczną się karmić tym, że zaczęliśmy przegrywać – mówi polityk PiS.

ALE NIE TYLKO PIS MARTWI SIĘ WYBORAMI SAMORZĄDOWYMI. W kłopocie jest też Platforma Obywatelska. – W Platformie panuje przekonanie, że Warszawę przegramy. Nawet jeśli Schetyna zdecydowałby się na kandydaturę Rafała Trzaskowskiego, czego nie zrobi, bo woli, by startował jego człowiek Andrzej Halicki, to i tak jeden, jak i drugi będą kojarzeni z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Wygra pewnie kandydat lewicowy – mówi były polityk PO.

GRZEGORZ SCHETYNA JUŻ ZACZĄŁ OBJEŻDŻAĆ POLSKĘ PRZED WYBORAMI SAMORZĄDOWYMI. – Jeździ i obiecuje swoim ludziom, że zapewni im wpływy w czasie wyborów samorządowych. Musi to robić, bo w Platformie już nikt w niego nie wierzy. Zwątpili w niego nawet ludzie, którzy z nim grają – twierdzi nasz informator. I uważa, że w partii znów trwa oczekiwanie na powrót Donalda Tuska. – Wszyscy czekają na zielone światło od Donalda. Chcą, żeby namaścił następcę Schetyny – mówi nasz rozmówca.

W NAJNOWSZYM BADANIU OPINII POLACY USŁYSZELI PYTANIE O TO, kto, ich zdaniem, powinien przewodzić największej partii opozycyjnej. Choć nie uzyskano jednoznacznej odpowiedzi, z sondażu wynika jednoznaczny wniosek – na pewno nie powinien to być Grzegorz Schetyna. Spadek pozycji szefa PO w badaniach jest okazją dla innych polityków PO, aby próbować wskoczyć na jego miejsce.

NAJWIĘCEJ OSÓB WIDZIAŁOBY W ROLI SZEFA PLATFORMY PRZEWODNICZĄCEGO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO DONALDA TUSKA. Powinien być liderem PO zdaniem 30 proc. ankietowanych. Drugie miejsce w tym rankingu zajął Borys Budka, który zyskał rozpoznawalność podczas protestów ws. zmian w sądownictwie, a niedawno pojawił się w programie Kuby Wojewódzkiego. Może liczyć na 20 proc. głosów. Niewiele mniej – bo 19 proc. głosów – zdobył Rafał Trzaskowski, typowany do startu w wyborach na prezydenta Warszawy. Lepiej od obecnego lidera poradziła sobie też była premier Ewa Kopacz, która uzyskała w badaniu 9 proc. głosów.

PODOBNO W PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ CZĘŚĆ POLITYKÓW BYŁA WŚCIEKŁA NA TO, że kierownictwo klubu nie stawiło się na spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą w sprawie zmiany konstytucji i reformy wymiaru sprawiedliwości. Część polityków znalazła sobie zabawne wytłumaczenie, dlaczego Grzegorz Schetyna nie stawił się w Pałacu Prezydenckim. – Schetyna się bał, że nie zdąży wrócić na spotkanie z Wrocławia. Zabrakło biletów na wcześniejszy lot i Schetyna spanikował. W partii nie mieli pojęcia dlaczego, choć PO deklarowała chęć rozmów z prezydentem, teraz się z nich wycofała – mówi nasz rozmówca. Jan Grabiec, rzecznik prasowy PO zaprzecza: – Grzegorz Schetyna, co prawda, rano był we Wrocławiu, ale wrócił tego samego dnia do Warszawy. Zdążyłby na popołudniowe spotkanie – twierdzi.

PIS OPÓŹNIA PLAN DEKONCENTRACJI MEDIÓW. Chociaż wiceminister kultury Jarosław Sellin stwierdził dwa tygodnie temu w rozmowie z Radiem ZET, że ustawa o dekoncentracji mediów jest już gotowa i czeka tylko na decyzję polityczną.

JAK SIĘ OKAZUJE, PIS TWORZĄC USTAWĘ, NIESPECJALNIE KONSULTOWAŁ JĄ Z URZĘDEM KONKURENCJI I KONSUMENTÓW, którego domeną jest dokładnie ten problem, który rozwiązać mają nowe przepisy. – Pojawiło się też pytanie o koszty dekoncentracji mediów. Przecież ktoś te wszystkie telewizje i gazety musi kupić. Rzucone hasło repolonizacji dobrze zabrzmiało, ale w praktyce robi się niewykonalne – mówi nasz informator z PiS. I dorzuca: – Poza tym polscy dziennikarze też nas atakują. Żeby mieć media po swojej stronie, musielibyśmy zatrudnić we wszystkich Marka Suskiego – śmieje się polityk PiS.

ZA TO SPRAWA REPARACJI WOJENNYCH JEST W RZĄDZIE WCIĄŻ ŻYWA. Witold Waszczykowski, szef MSZ, zaproponował, aby w tej kwestii zorganizować „wspólny stół”. Zaapelował do swojego odpowiednika w Niemczech – szefa dyplomacji – żeby w tym kraju podjąć refleksję na temat zadośćuczynienia Polsce za zbrodnie wojenne. – Już są wymierne skutki mówienia o odszkodowaniach od Niemiec. Politycy unijni zamilkli na temat obcięcia Polsce funduszy z UE za nieprzyjmowanie uchodźców – przekonuje nasz rozmówca.

I dodaje: – To była dobra strategia, którą stosują wszystkie silne kraje w UE. Skoro oni straszą, że zabiorą nam pieniądze, to my przypomnieliśmy, ile winne są nam Niemcy – dodaje.

CORAZ CZĘŚCIEJ MÓWI SIĘ W RZĄDZIE O NIESPODZIEWANYM ALIANSIE BEATY SZYDŁO ZE ZBIGNIEWEM ZIOBRĄ. – Ciągle występują na wspólnych konferencjach. Ostatnio premier mocno wsparła wizję Ziobry dotyczącą wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej popierała komisję weryfikacyjną. Nie ma drugiego takiego ministra, którego działania byłyby przez nią tak promowane. Polepszające się relacje Szydło i Ziobry zaczynają niepokoić prezesa – twierdzi nasz rozmówca. A rządowy polityk mówi: – To normalne, że pani premier stworzyła jeden front z ministrem sprawiedliwości, żeby odróżnić się od prezydenta. W ten sposób dociera do twardego elektoratu PiS – dodaje. Problem w tym, że w partii nie brakuje polityków, którzy suflują prezesowi PiS, że współpraca pani premier z ministrem sprawiedliwości ma swoje drugie dno.

Okładka tygodnika WPROST: 40/2017
Więcej możesz przeczytać w 40/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także