Na kółkach

Na kółkach

UCIESZYŁ MNIE WIDOK JEŻDŻĄCYCH PO ULICACH BILLBOARDÓW PO, których treść krytykuje pazerność i hipokryzję rządzących. Z jednej strony rządzącym naprawdę wypada w tej sprawie przysolić. Dobrze, że robi to opozycja, bo po to jest. Z drugiej strony tejże opozycji ani hipokryzja, ani łapczywość obce nie były, zwłaszcza odkąd Donald Tusk odsunął Julię Piterę od pilnowania krnąbrnych „chłopców”. Zatem można mieć nadzieję, że wyborcy, ewentualnie obdarzając zaufaniem PO, wymuszą na niej projekt ograniczenia smutnego procederu życia z zasobów kraju (trzeba umieć marzyć!). Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że narracja billboardów na kółkach jest wreszcie narracją normalnej, wściekłej opozycji w kraju demokratycznym, a nie krucjaty przeciwko dyktaturze.

Są wśród PiS ludzie, którzy daliby radę poprzeć dyktaturę, uzasadnienie pseudomoralne takiej decyzji zawsze się znajdzie. Niemniej obecnie walka z „Kaczyputinem” jest biegiem za fatamorganą; dyktat, choćby głupców, to nie dyktatura. Mamy władzę niechlujną i zarazem o wysokich aspiracjach, także moralnych. Taki zestaw daje fundament pod władzę niesłuchającą ani opozycji, ani własnych wątpliwości, fundament pod władzę stabilną w błądzeniu. Krytyka takiego modelu jest powinnością każdego obywatela, czy to wspierającego rząd, czy opozycję. W momencie, w którym krytyka zbacza na ścieżkę boju z dyktaturą, dostajemy pomieszanie z poplątaniem, podobnie szkodliwe dla Polski, co pisowskie odrzucanie realiów dobrej zmiany. I proszę, billboard jedzie, oficjelePiS wyśmiani, kampania wyborcza rozpoczęta. W dyktaturze nie byłoby po co tracić benzyny na auta ciągnące billboard, trzeba by ją przelewać do butelek.

Jan Wróbel, zawodowy nauczyciel, dziennikarz, publicysta

Okładka tygodnika WPROST: 12/2018
Więcej możesz przeczytać w 12/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także