Ostatni wywiad Marii Kaczyńskiej

Ostatni wywiad Marii Kaczyńskiej

8 kwietnia 2010 r., czyli dwa dni przed tragedią w Smoleńsku, Marcin Dzierżanowski, dziennikarz „Wprost” (dzisiaj wicenaczelny), rozmawiał z Marią Kaczyńską. „Nie wiedziałem, że będzie to Jej ostatnia wypowiedź dla mediów. Poprosiłem Żonę Prezydenta, by z czytelnikami podzieliła się refleksją na temat ostatnich lat spędzonych w Pałacu Prezydenckim. Jej słowa czytane po tragedii brzmią zupełnie inaczej..”..

WPROST: Jak ocenia pani lata spędzone w Pałacu Prezydenckim?

Bycie prezydentową zmieniło moje życie. Bardziej, niż mi się wcześniej wydawało. Niektórzy nazywają Pałac Prezydencki złotą klatką. Ja nie lubię tego określenia, ale chyba coś w tym jest. Przede wszystkim przestałam być osobą anonimową. Jako prezydentowa nie dysponowałam już swoim czasem. Największą ceną, jaką płaciłam, była cena zmęczenia. Najbardziej bolało mnie, że mąż był w polityce często traktowany niesprawiedliwie. Ale trudno – taka jest polityka.

Rzadko wypowiadała się pani na tematy społeczne. Jednak gdy już to pani robiła, nie bała się pani głosić odważnych poglądów.

Zawsze mówiłam to, co myślę, choć bywałam za to krytykowana. Ale kiedy wypowiadałam się o in vitro, kiedy poparłam kompromis w sprawie aborcji czy broniłam Rospudy – nie kalkulowałam, czy na tym wygram, czy nie. Może właśnie dzięki tej autentyczności ludzie mnie zaakceptowali. Mimo ceny, jaką musiałam zapłacić, nie żałuję tych lat. Miałam przecież do zrobienia tyle ciekawych, pożytecznych spraw! Udzielałam się społecznie, kulturalnie. To było bardzo miłe.

Co najbardziej?

Wspaniałym doświadczeniem była możliwość odwiedzenia miejsc, w których w innych okolicznościach nigdy bym nie była. Jednak najbardziej fascynował mnie kontakt z ludźmi, których dotychczas znałam tylko z mediów. Odkryłam, że tak naprawdę w ogóle się od siebie nie różnimy. Ludzie na całym świecie, niezależnie od kręgu kulturowego, wykształcenia czy pozycji społecznej, mają te same problemy. Dla wszystkich najważniejsze są te same wartości: miłość, zdrowie, rodzina. Nieważne, czy pochodzą z kraju bogatego, czy biednego.

Czy będąc prezydentową, wzorowała się pani na kimś konkretnym?

Często mnie pytano, jaki model pierwszej damy jest mi najbliższy. Kto jest dla mnie wzorem? Jolanta Kwaśniewska? Barbara Bush? A może Hillary Clinton? Zawsze odpowiadałam:Mogę być tylko Marią Kaczyńską. Jestem, jaka jestem, i tego nie zmienię.

Nie wiemy, czy pani mąż wystartuje w wyborach prezydenckich. Jaką ma pani radę dla ewentualnej następczyni?

Postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Być sobą i nie zmieniać się pod wpływem urzędu. Ja w każdym razie zawsze byłam sobą.

Okładka tygodnika WPROST: 12/2018
Więcej możesz przeczytać w 12/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0