Ministerstwo Finansów przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw. Zakłada on dwuetapowe obniżenie wysokości składek płaconych przez pracodawców i pracowników.
Pierwsza redukcja nastąpi w lipcu tego roku - pracownicy zapłacą o 3 pkt proc. mniej niż obecnie. Natomiast od nowego roku część składki opłacanej przez pracodawcę zostanie zmniejszona o 2 pkt proc. (z 6,5 proc. do 4,5 proc.), a składka pracownicza zostanie zredukowana o kolejne 2 pkt proc., tj. z 3,5 proc. do 1,5 proc. podstawy wymiaru. W efekcie łączne składki na ubezpieczenie społeczne zostaną obniżone z 13 proc. płaconych obecnie do 6 proc. podstawy wymiaru - przypomina dziennik.
Pracodawcy nie są zadowoleni ze skali obniżek oraz faktu, że zmianami zostaną objęci dopiero od stycznia przyszłego roku.
"Obecnie koszty pracy są zbyt wysokie i blokują rozwój firm i ich skłonność do zatrudniania pracowników" - wyjaśnia Krystyn Krawczyk, właściciel firmy Ando Częstochowa.
Zdaniem pracodawców jest zbyt wcześnie, by ocenić, jakie skutki wywoła obniżka składki rentowej. Pracodawcy podkreślają, że ta składka nie jest najpoważniejszym kosztem, jaki ponosi pracodawca.
"Nie przeceniałbym roli tego pomysłu dla zwiększania zatrudnienia. Bardziej zwracamy uwagę na to, co się dzieje na rynku. Jeżeli są zamówienia, robimy wszystko, aby je zrealizować. Wtedy zatrudniamy pracowników i kupujemy bardziej wydajne maszyny" - podkreśla Maciej Zieliński, właściciel firmy Decolte z Krakowa.
"Dobrze, że przy okazji obniżki składki rentowej wzrosną wynagrodzenia netto pracowników, bo zatrudnieni upominają się o podwyżki" - mówi "Gazecie Prawnej" Przemysław Roszczyk, właściciel firmy Jantar z Białegostoku.