We wtorek 13 kwietnia na Pomorzu na polecenie warszawskiej prokuratury funkcjonariusze zatrzymali adwokata Marcina D., wobec którego sformułowano poważne zarzuty.
Według nieoficjalnych ustaleń, śledczy podejrzewają go o udział w szeregu oszustw finansowych na łączną kwotę przekraczającą 24 miliony złotych, a także o pranie brudnych pieniędzy w wysokości ponad 2 milionów złotych. Sprawa wzbudza spore sensacje, ponieważ prawnik jest byłym mężem Marty Kaczyńskiej, córki Lecha i Marii Kaczyńskich.
Burza po zatrzymaniu Marcina D. Nowe ustalenia
Sprawa ma jednak szerszy kontekst. Dzień wcześniej, 14 kwietnia, w ramach tego samego śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, zatrzymano jeszcze dwie osoby: Michała L. oraz Kamila K. Już dzień później wszystkim trzem przedstawiono zarzuty i przeprowadzono z ich udziałem czynności procesowe.
Według ustaleń śledczych, Michał L. miał w okresie od połowy 2024 roku do początku 2025 roku doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem na kwotę blisko 1,4 miliona złotych. Mechanizm działania miał polegać na wprowadzeniu w błąd co do zamiaru wywiązania się z zawartego porozumienia.
Po przesłuchaniu wobec mężczyzny zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym – poręczenie majątkowe w wysokości 150 tysięcy złotych, dozór policji oraz zakaz kontaktowania się z określonymi osobami.
Z kolei Kamil K. usłyszał cztery zarzuty, w tym dotyczące wyrządzenia szkody w obrocie gospodarczym na ponad pół miliona złotych, pomocnictwa w przestępstwie wierzycielskim oraz prania pieniędzy.
Najpoważniejsza sytuacja dotyczy zarówno Kamila K., jak i Marcina D. wobec których prokuratura skierowała do sądu wnioski o zastosowanie tymczasowego aresztu. Sąd przychylił się do tego wniosku w przypadku adwokata i zdecydował o jego trzymiesięcznym aresztowaniu.
Adwokaci Marcina D. oburzeni. Składają zażalenie
Decyzja ta spotkała się z ostrą reakcją obrońców Marcina D. Adwokaci Łukasz Rumszek i Marek Dubieniecki podkreślili, że są zdumieni działaniami prokuratury, która – ich zdaniem – potraktowała osobę pokrzywdzoną jak podejrzanego. W wydanym oświadczeniu zaznaczyli, że ich klient przedstawił dowody świadczące o jego niewinności, które – jak twierdzą – zostały przez sąd całkowicie pominięte.
Obrona zapowiedziała już złożenie zażalenia na decyzję o areszcie, wskazując zarówno na rzekome uchybienia proceduralne, jak i nieuwzględnienie kluczowych dowodów. Dokument ma trafić do sądu w najbliższych dniach.
Śledztwo pozostaje w toku, a jego dalszy przebieg może przynieść kolejne istotne ustalenia.
Czytaj też:
Dojdzie do rozpadu PiS? Ekspert o ruchu Morawieckiego: Wywrócił stolikCzytaj też:
Wyciekły kulisy tajnej narady PiS. „To twardy bunt. Otwarta konfrontacja”
