Kleszcze od lat należą do największych zagrożeń zdrowotnych związanych z przebywaniem na łonie natury. Przenoszą groźne choroby, takie jak borelioza czy kleszczowe zapalenie mózgu, a ich populacja w wielu regionach stale rośnie. Dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH–PIB pokazują, że liczba przypadków boreliozy utrzymuje się na wysokim poziomie. W 2024 roku odnotowano niemal 30 tys. zachorowań, a rok później liczba zgłoszeń przekroczyła 48 tys. przypadków. Również kleszczowe zapalenie mózgu pozostaje poważnym problemem zdrowotnym.
Nic więc dziwnego, że badacze na całym świecie poszukują sposobów na ograniczenie liczebności tych pajęczaków bez konieczności stosowania rozległych oprysków.
Pogromca kleszczy? Zwykłe wióry dały zaskakujący efekt
Naukowcy z Uniwersytetu w Ottawie przez dwa lata prowadzili badania na szlakach znajdujących się w Ottawa Greenbelt. Wyniki opublikowane w czasopiśmie „Ticks and Tick-borne Diseases” wskazują, że kleszcze mają słaby punkt związany z miejscem, w którym polują na swoje ofiary.
Pajęczaki najczęściej wspinają się na wysokie trawy i niskie krzewy, skąd łatwo mogą zaczepić się o przechodzącego człowieka lub zwierzę. Badacze postanowili ograniczyć im dostęp do takich miejsc.
Wzdłuż ścieżek wysypano pasy suchych zrębków jesionowych. Drewno hamowało rozwój roślinności i tworzyło mniej przyjazne środowisko dla kleszczy. Efekt okazał się bardzo wyraźny — liczba pajęczaków w pobliżu szlaków spadła średnio o około 48 proc. Jeszcze lepsze wyniki uzyskano po zastosowaniu zrębków nasączonych deltametryną. W tym przypadku liczebność kleszczy zmniejszyła się aż o 99 proc.
Skuteczna metoda, ale eksperci wskazują ograniczenia w walce z kleszczami
Deltametryna należy do grupy pyretroidów i działa na układ nerwowy owadów oraz pajęczaków. Autorzy badania podkreślają, że zarówno same zrębki, jak i ich połączenie z preparatem owadobójczym znacząco ograniczały obecność kleszczy przy szlakach.
Badaczka Katarina Ost zwróciła uwagę, że substancja po naniesieniu na drewno nie przemieszcza się łatwo poza wyznaczony obszar, co może ograniczać ryzyko dla ludzi i zwierząt domowych.
Nie wszyscy eksperci są jednak bezkrytycznie zachwyceni wynikami. Weterynarze przypominają, że pyretroidy mogą być niebezpieczne dla kotów przy bezpośrednim kontakcie ze skoncentrowanymi preparatami. Pojawia się też pytanie, czy mniejsza liczba kleszczy rzeczywiście przełoży się na spadek zachorowań. Epidemiolog dr Christopher Labos podkreśla, że metoda działa głównie wtedy, gdy spacerowicze pozostają na wyznaczonych ścieżkach. Jego zdaniem dopiero długoterminowe badania pokażą, czy ograniczenie populacji kleszczy faktycznie zmniejszy liczbę przypadków boreliozy i innych chorób odkleszczowych.
Czytaj też:
Agata Młynarska: Choroby, których nie widać, potrafią wykluczyć z życiaCzytaj też:
Ekspert ds. długowieczności: 4 elementy prowadzą do dłuższego życia
