W czwartek 19 września premier Donald Tusk przedstawił w Sejmie możliwy scenariusz spodziewanej rosyjskiej agresji.To kolejne jego wystąpienie, poświęcone możliwej prowokacji Kremla w naszym regionie. Przed tego typu zdarzeniami Polskę już kilkukrotnie ostrzegał amerykański wywiad.
Tusk mówił w Sejmie o rosyjskim zagrożeniu
— Chcę przedstawić opinii publicznej najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy, ponieważ jest to scenariusz zakładający poważne zdarzenia i wymagający skupienia, powagi i tej mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów — zaczął swoje wystąpienie szef rządu.
— Szczególnie ostatnie ataki blisko polskiej granicy budzą niepokój — podkreślał Tusk. — To wymaga dokładniej informacji o przewidywanym biegu zdarzeń, bo obywatelki i obywatele mają prawo wiedzieć, jakiego scenariusza można się spodziewać na podstawie danych dziś dostępnych — stwierdzał.
— Scenariusz, który wydaje się najbardziej prawdopodobny i o którym zaraz powiem, nie jest jedynym możliwym — zwracał uwagę, wspominają o nieprzewidywalności dzisiejszej polityki. Ostrzegał przed nowym zagrożeniem, jakim są rosyjskie drony odrzutowe. Jak mówił, w obecnej wojnie rosyjsko-ukraińskiej, krytycznymi okresami będą jesień i zima.
— Rosja zdecydowała się na nową strategię wojny. Przede wszystkim celem Rosji jest dziś zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy. Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych miast ukraińskich – zapowiadał Tusk. Jak mówił, już teraz ataki na ukraińską infrastrukturę coraz częściej odbywają się blisko granicy z Polską.
Rosja zagrozi Polsce? Tusk wyraźnie ostrzega
Premier nie krył, że zagrożona rosyjską agresją jest również bezpośrednio Polska. — W ocenie wywiadów, w planie rosyjskim są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu, dziś te informacje są już bardzo spójne i niestety przekonujące — mówił.
Jak zaznaczał, Rosjanie będą się starali, by podobne incydenty miały "charakter przypadkowy". — Tak, aby osłabiać motywację państw NATO, aby stosować natowskie przepisy w przypadku agresji, na któreś z krajów członkowskich — tłumaczył..
— Mówiąc krótko: istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw lub kilku na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń i oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek — podsumował Donald Tusk. Celem Kremla ma być oczywiście osłabienie wiary w art. 5 Sojuszu i pokazanie jego rzekomo wyłącznie teoretycznego charakteru.
Czytaj też:
Doradca Putina groził unicestwieniem Polski. Sikorski odpowiada Czytaj też:
Premier zabrał głos po „brutalnym ataku Rosji”. Rzecznik DORSZ ujawnił, że jeden z dronów był „4 km od granicy z Polską”
