Rosja: Aleksander Wołkow (13), Siergiej Grankin (5), Siergiej Tietiuchin (14), Siemion Połtawski (19), Aleksiej Kuleszow (12), Aleksander Kosariew (15), Aleksiej Wierbow (libero) oraz Wadim Chamuckich, Jurij Bierieżko (5), Maksim Michajłow (2).
Podobnie jak dwa lata temu w mistrzostwach świata w Japonii, także i w poniedziałek w fazie grupowej pekińskich igrzysk Polacy wygrali z Rosją 3:2. W ćwierćfinale - spotkają się z zespołem 2. lub 3. z drugiej grupy.
Reprezentanci Polski w bardzo dobrym stylu zatrzymali niepokonanych dotychczas w olimpijskich zawodach Rosjan. Nieudany był tylko pierwszy set. Zaczęło się od stanu 1:5, a następnie polscy zawodnicy przegrywali 3:8 i 5:10. Głównymi grzechem było słabe przyjęcie i atak (poza Michałem Winiarskim). Rywale świetnie serwowali, a po drugiej przerwie technicznej szybko objęli prowadzenie 19:9. Z polskiego obozu warto odnotować było jedynie olimpijski debiut Krzysztofa Gierczyńskiego.
Przebudzenie nastąpiło w drugiej partii, w której dominowali Polacy, ale już bez Sebastiana Świderskiego i Daniela Plińskiego (zastąpili ich Marcin Możdżonek i Marcin Wika). "Sborna" nie radziła sobie z silnymi zagrywkami Mariusza Wlazłego, a polski zespół prowadził już 6:2. Błędy w odbiorze serwisu sprawiły, że przewaga topniała, a Rosjanie zaczęli seryjnie zdobywać punkty. W ekipie Polski coraz lepiej zaczął funkcjonować blok, co przełożyło się na wynik - 21:18. Końcówka była dramatyczna, bowiem Polacy przegrywali 21:22 i 23:24. W tym momencie lider rywali - Siemion Połtawski zaserwował w aut. Seta zakończył plasowany atak Winiarskiego.
Równie emocjonujące i wyrównane były kolejne partie. Rezultat zmieniał się jak w kalejdoskopie, a po obu stronach siatki nie brakowało akcji na najwyższym poziomie, zarówno w ataku, jak i obronie. Co prawda trzeciego seta Polacy przegrali, lecz w następnym udowodnili swą wyższość - ze stanu 4:8 wyprowadzili na 9:8. Przy wyniki 24:21 rosyjska drużyna zaczęła świetnie bronić, ale wtedy atomowym zbiciem popisał się Łukasz Kadziewicz.
Tie-break był wyrównany tylko do rezultatu 4:4. Po zablokowaniu Połtawskiego polscy siatkarze prowadzili już 10:7. Takiej przewagi nie mogli już roztrwonić.Mecz się zaczął po rosyjsku - ocenił Łukasz Kadziewicz. Rywale zaczęli nas bombardować mocnymi zagrywkami i atakami. W takich sytuacjach trzeba być cierpliwym. Oni tacy już są, że wychodzą i robią wszystko z wysokiego c. Spokojnie wytrzymaliśmy presję, choć równie dobrze mogliśmy przegrać 0:3". Środkowy reprezentacji kraju podkreślił, że pojedynki z Rosją mają swoją specyfikę. "Dla nas to zawsze jest jakiś podtekst - powiedział Kadziewicz. - Najważniejsze, że triumfowaliśmy. Budujemy formę oraz pozytywne morale wśród nas. Graliśmy dobrze, a na turniej przyjechaliśmy właściwie przygotowani, co zresztą chyba widać".
Inny środkowy Marcin Możdżonek, który zastąpił Daniela Plińskiego i spisywał się znakomicie zdobywając trzynaście punktów ocenił, że zespół miał wysoką skuteczność w ataku.
"Ten element w decydujących momentach chyba przeważył. Zagraliśmy dobrze w całym spotkaniu, choć były zdecydowanie słabsze momenty w pierwszym secie, no ale przecież liczy się końcowy efekt. Sukces bardzo ważny i na pewno podbuduje nasze morale".
Polska niezależnie od wyniku spotkania z Rosją i tak musiała zająć trzecie miejsce. Jednak bilans zwycięstw i porażek po zakończeniu fazy grupowej ma obecnie taki sam (4-1) jak Brazylia oraz Rosja. Pokonując ten ostatni zespół Polska pozbawiła go tylko pierwszego miejsca w końcowej tabeli, a wypromowała Brazylijczyków.
"Zwycięstwo w sensie sportowym nic nie dawało, ale w sensie psychologicznym było bardzo ważne - powiedział drugi trener reprezentacji Polski Alojzy Świderek. - Nie zmieniła się nasza pozycja w grupie, ale wygrana dała nam przekonanie, że jesteśmy w gronie mocnych. Pokonaliśmy Rosję, która zwyciężyła Brazylię. Wiemy, że możemy walczyć jak równy z równym z każdym zespołem".
Dodał, że poza pierwszym setem, kiedy zawodnicy nie mogli powstrzymać rywali w kontrataku, w pozostałych "spisywaliśmy się bardzo dobrze. Każdy element mieliśmy na wysokim poziomie. Znakomite zmiany dali Marcin Wika i Marcin Możdżonek. Wiele razy podkreślałem, że ci co stoją +w kwadracie+ aż kipią, żeby wyjść na parkiet".
Trener zespołu rosyjskiego Władimir Alekno mówił, że jego "kamanda" przystąpiła do gry z chęcią odniesienia zwycięstwa. "Napotkaliśmy mocny opór ze strony waszych siatkarzy. Grają oni obecnie znacznie lepiej niż w ostatnich tegorocznych turniejach czy w poprzednim roku".
Po spotkaniu grupy polskich kibiców odśpiewały Mazurka Dąbrowskiego, dziękując siatkarzom za zwycięstwo i stworzenie dobrego, sportowego widowiska.
pap, em