Ile jest warta intuicja

Ile jest warta intuicja

– Mam niesamowitą zdolność, coś w rodzaju szóstego zmysłu – twierdzi lord Paul Drayson, minister nauki w rządzie Gordona Browna. Biznesmen i multimilioner oświadczył w wypowiedzi dla „Sunday Times”, że wielokrotnie instynktownie przewidział przyszłe wydarzenia. O „olśnieniu” mówią artyści, biznesmeni, politycy, dowódcy wojskowi i sportowcy.
Ale intuicja często nas również zawodzi. Tragicznie przekonała się o tym księżna Diana. W jednym z ostatnich wywiadów powiedziała: „Nikt nie może dyktować, jak mam postępować. Opieram się na instynkcie i instynkt jest moim najlepszym doradcą". Jak to jest zatem z tym szóstym zmysłem? Czy  faktycznie jest to niesamowity dar od Boga, o którym wspominał Wolfgang Amadeusz Mozart? Wielu szefów firm twierdzi, że podejmuje odpowiedzialne decyzje, których nie potrafi w pełni uzasadnić. Robert Lutz, do niedawna wiceprezes General Motors, w wielu sprawach opierał się na analizach, raportach i statystykach, ale nowe trendy najlepiej podpowiadał mu „głos wewnętrzny". To intuicja podpowiedziała mu, by w latach 90. XX w., gdy był prezesem Chryslera, wprowadzić na rynek kultowy model Dodge Kiper. –  To było podświadome, irracjonalne odczucie. Po prostu czułem, że się to  uda – powiedział Robert Lutz. Tak podobno postępuje też Bill Gates, który zawsze ufa intuicji przy podejmowaniu najważniejszych decyzji. Steve Jobs twierdzi, że wprowadził na rynek iPody wbrew opinii ekspertów, którzy uważali, że całe przedsięwzięciejest wyjątkowo ryzykowne. Prezes Apple’a posłuchał intuicji.
Vic Braden, jeden z  najlepszych trenerów tenisowych, już po pierwszej nieudanej piłce serwisowej zawodnika intuicyjnie wie, czy druga próba też będzie autowa. Podobnym błyskiem intuicji może się pochwalić Brian Grazer, producent wielu hollywoodzkich hitów kinowych. Podobno w 1983 r., gdy po raz pierwszy spotkał na castingu Toma Hanksa, od razu wiedział, że będzie on wielkim aktorem. Obsadził go wtedy w roli astronauty w filmie „Apollo 13". „Oto potęga naszej nieświadomości adaptacyjnej" – napisał Malcolm Gladwell w książce „Błysk. Potęga przeczucia". Jego zdaniem za bardzo ufamy świadomym wyborom. Równie trafne, ale znacznie szybsze mogą być nieuświadomione oceny i decyzje. Nazywa to „poznaniem natychmiastowym”.
Studenci badani przez psycholog Nalini Ambady już po  dziesięciosekundowych nagraniach prezentujących nauczycieli akademickich mieli o nich trafne opinie. Taką samą jak ci, których pytano o to dopiero po upływie całego semestru. W kolejnych próbach wystarczyły im  nawet dwie sekundy, żeby wyrobić sobie pogląd o poszczególnych wykładowcach. Podobnie jest z oceną udanego związku. Po zaledwie trzyminutowej rozmowie małżonków można już trafnie ocenić, czy za 15 lat para nadal będzie mężem i żoną. John Gottman, autor książki „The Mathematics of Marriage" (Matematyka małżeństwa), twierdzi, ze wystarczy zaobserwować, jak partnerzy odnoszą się do siebie. Najgorszym prognostykiem jest pogardliwe nastawienie do partnera. Można być niemal pewnym rozstania lub rozwodu. I trudno się zresztą dziwić.
Intuicja to zdolność bezpośredniej oceny bez potrzeby rozumowania, a nawet bez przeprowadzania obserwacji. Jest równie ważnym składnikiem myślenia jak analiza logiczna, szczególnie wtedy, gdy trzeba podjąć szybką decyzję albo gdy mamy zbyt dużo danych, by ją rozważyć racjonalnie. Ewolucja uznała, że wówczas „głos wewnętrzny" jest lepszym rozwiązaniem niż przypadkowa decyzja.
Zwierzęta posługują się instynktem, który podpowiada im, jak się zachować w sytuacji, której wcześniej nie znały. Australijski ptak nogal od razu wie, jak zbudować kopiec kompostowy do przechowywania jaj. Wydrąża w nim kanaliki i tak steruje dopływem zimnego i ciepłego powietrza, by utrzymać stałą temperaturę. Węgorze po 6-10 latach pobytu w rzekach, jeziorach, stawach i gliniankach na przełomie sierpnia i września rozpoczynają trudną wędrówkę do Morza Sargassowego, choć nigdy jeszcze tam nie były.
Pewną wrodzoną wiedzę wykazują również ludzie. Niemowlęta mają intuicyjne wyobrażenia o podstawowych prawach fizyki, choćby takich jak prawo ciążenia. Potrafią też liczyć przedmioty, nie mając pojęcia o matematyce. Ale u człowieka instynkt jest przede wszystkim procesem poznawania rzeczywistości na podstawie zgromadzonych doświadczeń i kojarzenia szczegółów, z czego możemy nie zdawać sobie sprawy. Nie muszą to być tylko indywidualne doświadczenia. Psycholog Carl Gustav Jung uważał, że podobnie jak u zwierząt na postępowanie i predyspozycje człowieka wpływa również dziedzictwo jego przodków. Dopiero na tej „nieświadomości zbiorowej" gromadzącej doświadczenia ludzkości, a także dziedzictwo praczłowiecze, a nawet zwierzęce, kształtuje się osobowość indywidualna.
Codziennie podświadomie przyswajamy ogromną ilość danych i na podstawie cząstkowej znajomości faktów posługujemy się ukrytym mechanizmem rozumienia rządzących światem praw. Te nieuświadomione procesy przyswajania wiedzy przebiegają samorzutnie, szczególnie gdy umysł sam wyłapuje związki logiczne między postrzeganymi zjawiskami. To dzięki nim w ułamku sekundy potrafimy dokonać wstępnej oceny osoby spotkanej po raz pierwszy, a użytkownicy Internetu w ciągu 50 milisekund wyrabiają sobie zdanie o nowo oglądanej stronie WWW.Podobnie można się nauczyć oceniać książki – wystarczy przerzucić kilka stron.
Ludzie z tzw. ślepowidzeniem powstałym na skutek uszkodzenia drogi wzrokowej w mózgu potrafią chwycić przedmiot, choć go nie widzą. Bodźce wzrokowe nie docierają do ich świadomości, ale niektóre ewolucyjnie starsze rejony mózgu wciąż „widzą", mogą nawet odpowiednio pokierować zachowaniem, na przykład pomóc chwycić szklankę. Prof. Tony Ro, psycholog z Rice University w Houston, sprawdził to na przykładzie ludzi zdrowych, u których chwilowo wywołano ślepowidzenie (działając stymulacją magnetyczną na korę wzrokową). Uczony postawił przed nimi ekran komputera, na którym najpierw prezentowano pionowe i poziome linie, następnie zielone lub czerwone piłki. Gdy ich pytano, co widzą, zgodnie odpowiadali, że nic. Gdy jednak mieli odgadnąć, jak przebiegają linie,potrafili to zrobić aż w 75 proc. wypadków. Kolor piłki „odczytywali" z 81-procentową dokładnością.
Impulsy nerwowe wysyłane przez zmysły docierają zarówno przez wzgórze do kory mózgowej (gdzie powstają obrazy postrzeganych przedmiotów), jak też bezpośrednio do układu limbicznego, w którym ciało migdałowate odgrywa rolę przechowalni wspomnień emocjonalnych. Układ limbiczny – niezależnie od świadomości – gromadzi doświadczenia, przeżycia, nadzieje i lęki, które kształtują człowieka przez całe życie. W XVII w. zwracał na to uwagę już Baruch Spinoza, dla którego popędy, motywacje, uczucia i odczucia, a nie tylko rozum – jak twierdził Kartezjusz – były istotą człowieczeństwa. To układ limbiczny często sugeruje nam, jak mamy się zachować i jaką podjąć decyzję. „Twój mózg może wiedzieć, czy coś jest dobre lub złe, zanim dokładnie się dowiesz, czym jest to coś" – twierdzi prof. Joseph LeDoux w książce „Mózg emocjonalny".
Emocje są pewnym rodzajem myślenia, jak też podłożem naszego świadomego życia, przyczyną wielu zachowań i motywem podejmowania decyzji (dopiero gdy zostaną uświadomione, stają się tym, co nazywamy uczuciami). Emocjom znacznie łatwiej zapanować nad świadomością, niż można dotrzeć do nich świadomą częścią naszego umysłu. Taką konstrukcję psychiki i umysłu człowieka neurofizjolodzy tłumaczą ewolucją uzwojeń mózgu, z której zdawał sobie sprawę już Darwin. To właśnie ona sprawiła, że silniejsze są połączenia od układów emocjonalnych do poznawczych niż odwrotnie. Bo tylko takie procesy zapewniają jednostce i gatunkowi większe szanse przetrwania.
Być może do układu limbicznego należym pierwsze i ostatnie słowo w sterowaniu naszym postępowaniem. Decyduje ono nawet o tym, kogo obdarzamy zaufaniem, i to niezależnie od naszej woli. J.S. Winston z Institute of Neurology w Londynie wykazał, że gdy spotykamy kogoś lub oglądamy czyjeś zdjęcie, uaktywnia się ciało migdałowate. Samorzutnie w ciągu ułamków sekundy dokonujemy oceny twarzy drugiej osoby, a intuicja podpowiada nam, czy ten człowiek jest godzien zaufania i możemy się z nim zaprzyjaźnić, czy odwrotnie – powinniśmy się wobec niego raczej zdystansować.
Intuicja nie ma zatem nic wspólnego z metafizyką i ponadnaturalnymi zdolnościami, jak można by sądzić z lektury książki „Błysk" Malcolma Gladwella. Może być niezastąpiona w niektórych sytuacjach, np. gdy wybieramy model samochodu. Badania psychologów z uniwersytetu w Amsterdamie wykazały, że jeśli musimy porównać 12 parametrów, a nie tylko cztery wskaźniki, intuicyjnie możemy podjąć lepszą decyzję. Taki intuicyjny wybór może być tym lepszy, im bardziej jesteśmy pod presją silnego stresu i mamy mało czasu na jego dokonanie. Nie można tylko przeceniać intuicji. Szybsze wyciąganie wniosków bardziej przydaje się w sytuacjach charakterystycznych dla przeszłości niż teraźniejszości.
„Głos wewnętrzny" zawodzi szczególnie w biznesie, wszędzie tam, gdzie chodzi o pieniądze – ostrzega prof. Daniel Kahneman wyróżniony Nagrodą Nobla w dziedzinie ekonomii za prace nad irracjonalnością ludzkich zachowań. Steve Jobs przyznaje, że „aby pójść za głosem intuicji, trzeba mieć odwagę albo być wariatem", bo większość inwestorów,  często właśnie tych poddających się intuicji, ponosi klęskę. Przekonaliśmy się o tym, gdy doszło do załamania finansowego. Robert Lutz w kwietniu 2009 r. przestał być wiceprezesem upadającego General Motors. Warren Buffett zawiódł się na własnym nosie do inwestowania na giełdzie. Jego akcje jedynie w 2008 r. straciły aż 33 proc. wartości. A jeszcze kilka miesięcy temu twierdził, że kryzys nie potrwa zbyt długo. Dziś liczy straty i przestał snuć prognozy.
Podczas niedawnego krachu na giełdzie wiele osób poniosło dotkliwe straty, ponieważ intuicja podpowiadała im, żeby niesprzedawać akcji, których wartość spadła. To najbardziej złudny głos wewnętrzny. Wynika on z przywiązania do tego, co już mamy, jak też z wewnętrznej awersji do ponoszenia strat. Wolimy nadal trzymać bezwartościowe akcje, łudząc się, że kiedyś ich wartość wzrośnie na tyle, że powetuje straty. Na giełdzie należy postępować odwrotnie, ale to jest już sprzeczne z naszym instynktem.
Intuicja zwodzi nawet zawodowców, bo im więcej handlują inwestorzy, tym gorszą uzyskują stopę wzrostu. 70-letni Bernard Madoff wiele lat uchodził za geniusza, ale nie miał nosa do inwestowania. Okazał się oszustem. Jego działalność była prowadzoną na gigantyczną skalę piramidą finansową. Zawiedli też tzw. władcy wszechświata, jak nazywano menedżerów wielkich banków. Wielu z nich popełniło typowy błąd: źle ocenili ryzyko finansowe. Podobny błąd popełniają osoby, które zaciągają zbyt duże kredyty na działalność firmy albo kupno mieszkania.
Większość inwestorów zbyt dobrze ocenia przyszłość i przecenia sukces finansowy. Podobnie jest z intuicją – niemal zawsze jej ocena jest zbyt optymistyczna. Ta nadmierna pewność siebie jest tym większa, im sytuacja jest mniej przewidywalna. Czyli taka, jaką mamy teraz wraz z pogłębiającym się kryzysem. Potwierdzają to najnowsze badania Instytutu Gallupa przeprowadzone w 140 krajach: aż 89 proc. osób oczekuje, że w najbliższych pięciu latach będzie im się żyło co najmniej tak dobrze jak teraz. 95 proc. ankietowanych uważa, że w tym czasie będzie im się żyło tak dobrze jak dziś lub lepiej niż pięć lat temu.
Intuicja opiera się głównie na wydarzeniach z przeszłości i najlepiej nadaje się do oceny podobnych sytuacji. Ale nawet wtedy może nas zwodzić. Przykładem jest latanie samolotem, czego obawiamy
się bardziej niż jazdy samochodem, choć statystyki przekonują, że na drodze łatwiej
stracić życie niż powietrzu. Wynika to z tego, że bardziej obawiamy się tego, nad czym nie mamy kontroli – w tym wypadku jako pasażerowie samolotu. Podobnie bardziej przekonuje nas to, co widzimy, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, że możemy ulegać złudzeniu. To intuicja podpowiadała ludziom, że Słońce krąży wokół Ziemi, choć logika sugerowałaby, że może być też odwrotnie. Jeszcze bardziej nieintuicyjne okazały się teoria względności Alberta Einsteina oraz mechanika kwantowa przeczące jakimkolwiek potocznym wyobrażeniom.
Zawodzą nas nawet intuicje społeczne, dotyczące życia codziennego, choć człowiek od zarania dziejów żyje w grupie. Mężczyźni częściej „intuicyjnie" oceniają jako atrakcyjne te kobiety, z którymi częściej mieli kontakt. Dlatego Polacy uważają, że „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny" – jak śpiewał Andrzej Rosiewicz. Znakomicie potrafimy czytać w myślach innych ludzi, bo tego nauczył nas instynkt przetrwania. Nie zdajemy sobie tylko sprawy z tego, że dobrze prześwietlamy jedynie naszych przyjaciół, znacznie gorzej sobie radzimy, gdy spotkamy obcą osobę. Wyjątkiem są lekarze i celnicy, którzy często stykają się z różnymi osobami.
Siła podświadomości jest tak duża, że w naszym umyśle może powstać iluzja, że coś odkryliśmy lub coś ważnego postanowiliśmy z pełną rozwagą. „Głos wewnętrzny" może nami manipulować, a nawet wpłynąć na to, byśmy działali wbrew własnym przekonaniom. Amerykański psycholog wykazał to na przykładzie siły oddziaływania negatywnego stereotypu. Gdy przed sprawdzającym wiedzę testem spytał część studentów afroamerykańskich o ich pochodzenie rasowe, wszyscy uzyskali na egzaminie wyraźnie gorsze wyniki. Podobnie gdy jesteśmy w złym nastroju, neutralny wyraz twarzy odczytujemy jako wrogi.
Na zachowanie wpływa dobrze przemyślana reklama, nawet jeśli temu zaprzeczamy. Nie kupujemy coca-coli, bo jest lepsza. To reklama wdrukowała nam do naszego umysłu, że „Coca- Cola to jest to". W badaniach, w których ludzie nie wiedzą, co piją, jako lepsze częściej oceniają napoje innych marek. Podobnie jest z winem. Wyższa cena powoduje, że oceniamy je jako lepsze, bo jesteśmy przekonani, że nic, co drogie, nie może być kiepskie. Takiej sugestii ulegają nawet kiperzy.
Intuicja nie wyklucza myślenia, podobnie jak wiedza intuicyjna nie kłóci się z myśleniem analitycznym. Rozróżnienie na poznanie intuicyjne i analityczno-racjonalne wprowadził w starożytności już Plotyn. Intuicja może podpowiedzieć genialne pomysły i pomagać w podejmowaniu właściwych decyzji. Niewłaściwe jest tylko poleganie wyłącznie na podpowiedziach „głosu wewnętrznego". Lepiej się posługiwać zarówno intuicją, jak i analizą. Na tym polega szósty zmysł.










Okładka tygodnika WPROST: 23/2009
Więcej możesz przeczytać w 23/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0