Ostatnio zacząłem zastanawiać się nad fenomenem Janusza Korwin-Mikkego. Jak nietrudno zauważyć, kandydat ten dostaje ogromne poparcie w wielu sondażach internetowych - czy to prawybory na portalu Facebook, czy sondaż we "Wprost24". Jednak, podczas właściwych wyborów, zdobędzie maksymalnie kilka procent poparcia.
Nasuwa mi się kilka tez. W internecie głosują osoby niepełnoletnie, którym podoba się styl JKM - ostry, cięty dowcip, dobre "gadane" i interesujące pomysły. Ale czy to by wystarczyło? Być może, ale nie sądzę, aby Ci młodzi byli aż tak zainteresowani polityką. A nawet jeśli są, to raczej powtarzają wtedy za mainstreamowymi mediami - Kaczor be, Komorowski ok!". Druga teza wydaje mi się bardziej prawdopodobna - wielu ludziom, zwłaszcza tym o poglądach centroprawicowych, nudzi się jałowy spór PO-PiS. Marek Jurek jest zbyt mało medialny i dla wielu zbyt radykalny. Tymczasem JKM potrafi ten swój prawicowy radykalizm uczynić atrakcyjnym - społeczeństwo to lubi, głosuje w ankietach, sondażach, bo to nie szkodzi, nie boli.
Jednak przy urnach nie zrobią tego: "No gdzie, wariat w muszce będzie prezydentem Polski? Może ma i ciekawe poglądy, no ale jak to... Mikke prezydentem... Nie...". I tak oto z 30 czy 40% poparcia w internecie zmienia się w 2 procent w wyborach.
Marcin Rzońca