Jak w tydzień z idola stać się antybohaterem? Wiedzą o tym Lukas Podolski i Miroslav Klose, na których po czwartkowej porażce Niemiec z Serbią (0:1) w piłkarskich mistrzostwach świata w RPA spadła fala krytyki. Po meczu z Australią (4:0) byli uwielbiani.
Głupi faul i niewykorzystany rzut karny - Klose i Podolski zostali w kraju po spotkaniu z Serbią uznani za największych przegranych. Najpierw druga żółta kartka dla Klosego, potem stracony gol na 0:1, w końcu obroniona "jedenastka" Poldiego i to akurat w jego 75. meczu w narodowych barwach. "Jestem zawiedziony i mi bardzo smutno, że nie mogłem pomóc drużynie" - przyznał 32-letni Klose, dla którego była to pierwsza czerwona kartka w reprezentacyjnej karierze.
"Bramkarz wyczuł, w który róg zamierzam strzelać. Przecież do tej pory ani razu się nie pomyliłem" - tłumaczył się Podolski. I ma rację. W barwach Niemiec urodzony w Gliwicach piłkarz nie miał problemów z "egzekucją". W historii swoich występów trzykrotnie podchodził do rzutu karnego i ani razu nie spudłował.
"Nie narzucam niczego zawodnikom. Ustaliliśmy wspólnie, że do +jedenastki+ ma podejść Podolski, a gdyby go już nie było na murawie to Bastian Schweinsteiger. Lukas się dotychczas nie mylił, ale teraz nie strzelił zbyt dobrze" - ocenił trener niemieckiego zespołu Joachim Loew. Innego zdania jest sam strzelec: "Uderzyłem precyzyjnie" - powiedział. Nikt otwarcie nie obwinia Podolskiego i Klosego za wynik. "Taki jest sport" - mówili solidarnie reprezentanci Niemiec.
Rozgrywający swój 98. mecz w kadrze Klose wiedział jednak, że popełnił błąd. Już w 12. minucie ujrzał pierwszą żółtą kartkę na faulu na Branislavie Ivanovicu, w 37. minucie nieprzepisowo zatrzymywał Dejana Stankovica. "Nie powinienem tak się zachować" - przyznał.
PAP, im
"Bramkarz wyczuł, w który róg zamierzam strzelać. Przecież do tej pory ani razu się nie pomyliłem" - tłumaczył się Podolski. I ma rację. W barwach Niemiec urodzony w Gliwicach piłkarz nie miał problemów z "egzekucją". W historii swoich występów trzykrotnie podchodził do rzutu karnego i ani razu nie spudłował.
"Nie narzucam niczego zawodnikom. Ustaliliśmy wspólnie, że do +jedenastki+ ma podejść Podolski, a gdyby go już nie było na murawie to Bastian Schweinsteiger. Lukas się dotychczas nie mylił, ale teraz nie strzelił zbyt dobrze" - ocenił trener niemieckiego zespołu Joachim Loew. Innego zdania jest sam strzelec: "Uderzyłem precyzyjnie" - powiedział. Nikt otwarcie nie obwinia Podolskiego i Klosego za wynik. "Taki jest sport" - mówili solidarnie reprezentanci Niemiec.
Rozgrywający swój 98. mecz w kadrze Klose wiedział jednak, że popełnił błąd. Już w 12. minucie ujrzał pierwszą żółtą kartkę na faulu na Branislavie Ivanovicu, w 37. minucie nieprzepisowo zatrzymywał Dejana Stankovica. "Nie powinienem tak się zachować" - przyznał.
PAP, im
