Lewica nie chce zespołu paralmentarnego ws. katastrofy TU-154

Lewica nie chce zespołu paralmentarnego ws. katastrofy TU-154

Dodano:   /  Zmieniono: 
Klub Lewicy zaapelował we wtorek do PiS o rozwiązanie zespołu parlamentarnego ds. zbadania katastrofy smoleńskiej. Zdaniem szefa sejmowej komisji obrony narodowej Stanisława Wziątka (Lewica), to ta komisja powinna monitorować postępy w śledztwie smoleńskim.

Pierwsze posiedzenie parlamentarnego zespołu zainicjowanego przez polityków PiS - którym pokieruje poseł Antoni Macierewicz - odbyło się we wtorek. Zasiadają w nim wyłącznie politycy PiS. "Utopienie sprawy, utopienie tragedii narodowej jaką jest tragedia, która wydarzyła się pod Smoleńskiem w zespole parlamentarnym jest nie do zaakceptowania przez nasz klub" - mówił na konferencji prasowej w Sejmie Wziątek.

Jak zauważył, w Sejmie działa wiele zespołów parlamentarnych, a klub Lewicy nie chce, by "obok zespołu ds. straży pożarnej, obok zespołów hobbystycznych, także powstał zespół, który nie ma szerokich uprawnień do tego, by zajmować się tragedią narodową". Z zarzutami Lewicy nie zgadza się zasiadający w prezydium zespołu parlamentarnego ds. katastrofy poseł PiS Jarosław Zieliński. "Przywoływanie skojarzeń z innymi zespołami jest błędne" - powiedział we wtorkowej rozmowie z PAP. "Zachęciłbym posłów Lewicy, aby się do zespołu przyłączyli, a nie kwestionowali jego działanie" - dodał Zieliński.

W jego opinii, sejmowe komisje także powinny zajmować się poszczególnymi wątkami katastrofy smoleńskiej. Jednak - jak przekonywał Zieliński - zespół parlamentarny ma na celu zajęcie się sprawą katastrofy w ujęciu całościowym. Zdaniem posłów Lewicy, powołanie zespołu parlamentarnego to inicjatywa, która "może wyłącznie wzbudzać kolejne polityczne emocje". "Takich emocji nie potrzebujemy w parlamencie. Musimy zrobić wszystko, by szukać porozumienia i współpracy" - mówił Wziątek.

W jego ocenie, dobrym organem do monitorowania postępów śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu jest komisja obrony narodowej. Komisja spotkała się w tej sprawie już z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem i prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. "Powinniśmy dalsze działania w tej komisji prowadzić" - uważa Wziątek.

Jak zaznaczył, chce zaproponować, by to właśnie komisja obrony "przyjęła na siebie rolę monitorowania przebiegu śledztwa, jak i działań komisji rządowej (kierowanej przez szefa MSWiA Jerzego Millera - PAP)". "Stały monitoring - raz może dwa razy w miesiącu jest bardzo potrzebny, bo opinia publiczna nie może dowiadywać się o tych działaniach tylko z przecieków prasowych" - argumentował Wziątek.

"Jeżeli po zakończonym śledztwie, będzie raport, który niczego nie wyjaśni, wtedy być może powinniśmy się skoncentrować na tym, czy nie powołać komisji śledczej, ale w tej chwili jest to przedwczesne" - dodał szef komisji obrony. Wiceszef klubu Lewicy Tomasz Kamiński jest zdania, że prace zespołu parlamentarnego mogą "obudzić PiS-owskie upiory, które na okres kampanii wyborczej zostały zamknięte w szafie".

"Dzisiaj otwarcie politycy PiS zaczęli grać tragedią smoleńską, grać politycznie. Zapomnieli o cierpieniu członków rodzin osób, które zginęły w tej tragedii" - mówił. Posłowie Lewicy ponowili także swój wniosek do Prezydium Sejmu, by marszałek Grzegorz Schetyna wystąpił do prokuratora generalnego "z prośbą o stałą możliwość wglądu do akt polskiego śledztwa (...) wyznaczonych przedstawicieli klubów parlamentarnych w charakterze obserwatorów".

PAP, PP