Polscy koszykarze wygrali w Ventspils z Łotwą 92:81 (20:17, 19:21, 20:14, 33:29) w inauguracyjnym spotkaniu grupy C eliminacji do finałów ME, które odbędą się w 2003 roku w Szwecji.
Polacy udanie rozpoczęli eliminacje do ME. Na wyjeździe uporali się z drużyną złożoną przeważnie z aktualnych lub byłych graczy naszej ligi. Nasi koszykarze rozpoczęli mecz w składzie: Paweł Szcześniak, Maciej Zieliński, Dominik Tomczyk, Adam Wójcik i Joe McNaull. Pierwsze minuty były wyrównane (remisy 3:3, 5:5, 10:10). Łotysze nie trafiali rzutów z dystansu, lecz bardzo dobrze grali z kontry. Akcje Adama Wójcika w końcówce tej kwarty pozwoliły podopiecznym trenera Dariusza Szczubiała objąć kilkupunktowe prowadzenie nad ósmym zespołem wrześniowych mistrzostw Europy Turcja 2001.
Udany początek drugiej kwarty, w której Polacy trafiali z dystansu lepiej od rywali, znanych w Europie z doskonałej skuteczności rzutów zza linii 6,25 cm, spowodował, że w 14. minucie, po rzucie Macieja Zielińskiego z ponad 10 metrów, Polska prowadziła różnicą 11 punktów (32:21). Obrona strefowa zespołu łotewskiego sprawiała Polakom kłopoty w drugiej części tej kwarty. Z kolei w ataku ani Paweł Szcześniak, ani Andrzej Pluta nie byli w stanie poradzić sobie z Robertsem Stelmahersem (dwa sezony temu grał w Śląsku Wrocław), który po indywidualnych wejściach pod kosz zdobywał kolejne punkty. Po 20 minutach Polska prowadziła w Ventspils tylko 39:38, zaś w 21. minucie spotkania, tuż po przerwie, rzut za trzy punkty Stelmahersa dał Łotyszom ostatni w meczu remis 41:41. Przez kolejne cztery minuty biało-czerwoni dominowali na parkiecie: wygrywali walkę pod tablicą bronioną i szybciej wracali do obrony. I mimo, że dwie kolejne akcje w ataku nie zakończyły się zdobyciem punktów (niewykończone rzuty przez Wójcika i Zielińskiego), polski zespół zdobył 10 punktów z rzędu i w 25. minucie spotkania podopieczni trenera Dariusza Szczubiała prowadzili 51:41.
Ostatnia kwarta toczyła się pod dyktando Polaków, którzy po trzypunktowej akcji Joe McNaulla w 31. minucie meczu, objęli prowadzenie różnicą ponad 10 punktów (63:52) i już do końca spotkania nie pozwolili rywalom zniwelować przewagi poniżej 10 punktów. Duża w tym zasługa Pluty, który nie mylił się w rzutach zza linii 6,25 cm. Łotysze nadal bardzo nieskutecznie rzucali z dystansu, a pod koszem młody środkowy Kaspars Kambala miał coraz mniej do powiedzenia w rywalizacji z Joe McNaullem i Kordianem Korytkiem.
POLSKA: Andrzej Pluta 25, Dominik Tomczyk 14, Maciej Zieliński 13, Adam Wójcik 12, Kordian Korytek 9, Roman Prawica i Joe McNaull po 6, Mariusz Bacik 4, Paweł Szcześniak 3, Radosław Hyży 0.
ŁOTWA: Ainars Bagatskis i Roberts Stelmahers po 21, Kaspars Kambala 15, Raimonds Miglinieks 9, Aigars Vitols 5, Martins Skirmants 4, Uvis Helmanis 3, Arnis Vecvagars 2, Sandis Buskevics 1, Kristaps Purnis 0.
IrP, pap
Udany początek drugiej kwarty, w której Polacy trafiali z dystansu lepiej od rywali, znanych w Europie z doskonałej skuteczności rzutów zza linii 6,25 cm, spowodował, że w 14. minucie, po rzucie Macieja Zielińskiego z ponad 10 metrów, Polska prowadziła różnicą 11 punktów (32:21). Obrona strefowa zespołu łotewskiego sprawiała Polakom kłopoty w drugiej części tej kwarty. Z kolei w ataku ani Paweł Szcześniak, ani Andrzej Pluta nie byli w stanie poradzić sobie z Robertsem Stelmahersem (dwa sezony temu grał w Śląsku Wrocław), który po indywidualnych wejściach pod kosz zdobywał kolejne punkty. Po 20 minutach Polska prowadziła w Ventspils tylko 39:38, zaś w 21. minucie spotkania, tuż po przerwie, rzut za trzy punkty Stelmahersa dał Łotyszom ostatni w meczu remis 41:41. Przez kolejne cztery minuty biało-czerwoni dominowali na parkiecie: wygrywali walkę pod tablicą bronioną i szybciej wracali do obrony. I mimo, że dwie kolejne akcje w ataku nie zakończyły się zdobyciem punktów (niewykończone rzuty przez Wójcika i Zielińskiego), polski zespół zdobył 10 punktów z rzędu i w 25. minucie spotkania podopieczni trenera Dariusza Szczubiała prowadzili 51:41.
Ostatnia kwarta toczyła się pod dyktando Polaków, którzy po trzypunktowej akcji Joe McNaulla w 31. minucie meczu, objęli prowadzenie różnicą ponad 10 punktów (63:52) i już do końca spotkania nie pozwolili rywalom zniwelować przewagi poniżej 10 punktów. Duża w tym zasługa Pluty, który nie mylił się w rzutach zza linii 6,25 cm. Łotysze nadal bardzo nieskutecznie rzucali z dystansu, a pod koszem młody środkowy Kaspars Kambala miał coraz mniej do powiedzenia w rywalizacji z Joe McNaullem i Kordianem Korytkiem.
POLSKA: Andrzej Pluta 25, Dominik Tomczyk 14, Maciej Zieliński 13, Adam Wójcik 12, Kordian Korytek 9, Roman Prawica i Joe McNaull po 6, Mariusz Bacik 4, Paweł Szcześniak 3, Radosław Hyży 0.
ŁOTWA: Ainars Bagatskis i Roberts Stelmahers po 21, Kaspars Kambala 15, Raimonds Miglinieks 9, Aigars Vitols 5, Martins Skirmants 4, Uvis Helmanis 3, Arnis Vecvagars 2, Sandis Buskevics 1, Kristaps Purnis 0.
IrP, pap