Fogiel, który był radnym w minionej kadencji samorządu, podkreślał, że nie wierzy w zapewnienia o współpracy ze wszystkimi ugrupowaniami, składane przez ubiegającego się o reelekcję prezydenta Kosztowniaka. Według Fogla ekipa PiS, jeśli ma większość w radzie miejskiej w Radomiu, "staje się głucha" na argumenty opozycji.
Lider Stowarzyszenia "Kocham Radom" Jakub Kluziński ocenił, że 53 proc. radomian, którzy zagłosowali w wyborach na innych kandydatów niż urzędujący prezydent z PiS, "pokazało, że zmiany w Radomiu są konieczne". Kandydat SLD na prezydenta Radomia Marek Wikiński zapewnił, że w drugiej turze wyborów odda głos na Szprendałowicza. - Myślę, że w tej kadencji w Radomiu będzie rządziła szeroka koalicja - powiedział Wikiński. Jego zdaniem, "wszystkie znaki na ziemi wskazują, że po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych PO będzie współrządziła albo z PSL, albo z SLD". - Tak przynajmniej wynik wyborów należy interpretować - mówił polityk SLD.
Według niego, 5 grudnia - w dniu II tury wyborów - radomianie podejmą "strategiczną" dla ich miasta decyzję. Jak podkreślał, jeśli miasto chce się rozwijać, konieczne są "dobre relacje partnerskie, interpersonalne" władz Radomia z ministrami polskiego rządu i władzami sejmiku wojewódzkiego, czego - jego zdaniem - zabrakło podczas czterech lat rządów PiS w Radomiu.
Pod koniec października czterech opozycyjnych kandydatów na prezydenta Radomia, aby zjednoczyć siły przeciwko PiS, podpisało porozumienie w sprawie poparcia w drugiej turze wyborów wspólnego kandydata. Do porozumienia nie przystąpiło PSL. Szef PSL w Radomiu Jerzy Grosicki powiedział we wtorek, że w środę odbędzie się zebranie zarządu PSL w tym mieście, podczas którego zapadnie decyzja, kogo PSL poprze w drugiej turze wyborów.
zew, PAP
