13 lutego Sejm przegłosował Ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. Chodzi o przepisy, które mają pomóc sprawnie zarządzać łączną sumą 43,7 mld euro (prawie 185 mld zł) nisko oprocentowanych pożyczek, które nasz kraj uzyska od UE na inwestycje w obronność.
Program SAFE budzi sprzeciw opozycji
Politycy PiS byli przeciwni ustawie, ponieważ ich zdaniem program SAFE to polityczne narzędzie Niemiec. Chcieli zapisów o blisko 90-proc. udziale polskich firm przy wykorzystaniu wspomnianych środków. – Te pieniądze zostaną w kraju, technologie zostaną w naszym kraju, innowacje zostaną tutaj – zapewniał sceptyków wiceminister obrony Cezary Tomczyk.
Według niego, na programie skorzystają m.in. Huta Stalowa Wola, Zakłady Mechaniczne Tarnów, Autosan, Jelcz, APS, Mesko. MON podkreślał, że do zakupów polskiego uzbrojenia będzie namawiał też inne kraje Europy, które biorą udział w programie SAFE.
Wciąż nie wiadomo, jak zachowa się prezydent Karol Nawrocki i czy zawetuje ustawę. 17 lutego przyjęto już jedna autopoprawkę, według której kapitał i odsetki z pożyczki nie będą spłacane z budżetu MON. Miał to być gest w kierunku prezydenta. Senatorzy dodali kolejną poprawkę o tym, iż pożyczki z SAFE nie będą wliczane do sumy rezerw celowych budżetu państwa.
Strona rządowa ustępuje na rzecz prezydenta
Interia twierdzi, że Donald Tusk miał też dać senatorom zielone światło dla poprawek, które dotyczyć będą transparentności i przeciwdziałania korupcji przy wydawaniu opisywanych tutaj środków. Takich działań domagał się Pałac Prezydencki.
– Wykazaliśmy wolę dialogu i wyjaśnienia wszelkich wątpliwości. Teraz zobaczymy, na ile prezydent boi się prezesa – podkreślał w rozmowie z Interią jeden z senatorów koalicji rządzącej. Inny polityk dodawał anonimowo, że „prezydent ma duży problem”. – Kreuje się na polityka, który jest strażnikiem polskiego bezpieczeństwa, a w tej ustawie nie ma poważnych, merytorycznych przesłanek do weta. On też to wie – podkreślał.
Prezydenta naciskać ma jego obóz polityczny i obie Konfederacje, a dodatkowo Amerykanie, którym nie podoba się program zakupów europejskiego uzbrojenia, bo sami chcieliby sprzedać nam swoją broń. – Nawrocki nie jest głupi i wie, że odpowiedzialność za decyzję nie spadnie na Kaczyńskiego, PiS czy jego własnych doradców, tylko na niego samego. Tylko i wyłącznie. Zostanie z tym wetem sam – zaznaczało w rozmowie z Interią źródło w Kancelarii Premiera.
Program SAFE. Co, jeśli Nawrocki nie podpisze?
Nawrocki musi brać pod uwagę także zdanie opinii publicznej i wojskowych, którzy popierają zbrojenia i sam program SAFE. – Prezydent będzie najgorszym przegranym tej sytuacji, jeśli nie podpisze ustawy, a i tak nic nie wskóra i program ruszy – zaznaczała osoba z otoczenia Donalda Tuska.
Źródła portalu w MON, KPRM i Parlamencie Europejskim zaznaczają, że poparcie prezydenta nie jest niezbędne. Ustawa ma usprawnić wydawanie dużych pieniędzy i uczynić je transparentnym. Podkreślają, że jest sporo innych narzędzi na osiągnięcie tych celów. Mogą to być m.in. rozporządzenia i zarządzenia. Ich zdaniem na przeszkodzie nie stanie Komisja Europejska, która z polskim rządem będzie dopiero ustalać, jak ma wyglądać mechanizm polskiego uczestnictwa.
Czytaj też:
PiS krytykuje program SAFE. Gen. Pacek: Żal ściska moje serceCzytaj też:
UE zatwierdziła program SAFE. 43,7 mld euro popłynie do Polski
