Rosja nie ma pretensji do Polski ws. Zakajewa

Rosja nie ma pretensji do Polski ws. Zakajewa

Rosja nie ma pretensji do polskiej Prokuratury Generalnej w związku ze sprawą czeczeńskiego separatysty Ahmeda Zakajewa - poinformowało w piątek źródło w administracji prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa.
Zakajew, były premier emigracyjnego rządu Czeczenii (Iczkerii), został zatrzymany 17 września przez policję w Warszawie. Prokuratura okręgowa wystąpiła wtedy do sądu o aresztowanie go na czas procesu ekstradycyjnego. Jeszcze tego samego dnia Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił aresztu, powołując się m.in. na fakt, że Zakajew dostał azyl w Wielkiej Brytanii. Po zwolnieniu Zakajew wyjechał do tego kraju. - Nie mamy pretensji do Prokuratury Generalnej. Status prawny Zakajewa, delikatnie mówiąc, jest wątpliwy - powiedziało źródło w administracji rosyjskiego prezydenta. Źródło przypomniało, że "Prokuratura Generalna Polski zwróciła się do instancji sądowych, zwracając uwagę na konieczność zatrzymania Zakajewa". Jak dodało źródło, absurdem byłoby próbować wpłynąć na decyzje sądu.

Źródła na Kremlu podały, że podczas wizyty prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Polsce w dniach 6-7 grudnia planuje się podpisanie memorandum o współpracy prokuratur generalnych obu państw. To "standardowe porozumienie" zostanie podpisane, bo "powaga sprawy katyńskiej i kwietniowej tragedii stworzyły inną atmosferę i konieczna jest dużo szersza współpraca niż obecnie" - dodało źródło, podkreślając, że podpisanie memorandum "nie ma żadnego związku z Zakajewem".

23 grudnia Sąd Okręgowy w Warszawie zbada wniosek o wydanie zgody na ekstradycję Zakajewa do Rosji - dowiedziała się PAP w piątek w tym sądzie. W połowie listopada Prokuratura Okręgowa w Warszawie wysłała do sądu wniosek strony rosyjskiej o ekstradycję, wraz z własnym stanowiskiem, w którym wnosi o wydanie postanowienia o dopuszczalności ekstradycji.

Wniosek zbadają sądy dwóch instancji - najpierw okręgowy, a potem apelacyjny (jeśli któraś ze stron się odwoła). Postępowanie może trwać miesiącami. W jego ramach sądy nie orzekają o winie lub niewinności Zakajewa, ale o tym, czy jego ekstradycja jest dopuszczalna prawnie. Jeśli sądy prawomocnie nie zgodzą się na ekstradycję, ta decyzja będzie ostateczna; jeśli zaś się zgodzą, ostateczną decyzję podejmie minister sprawiedliwości.

Po zwolnieniu we wrześniu Zakajew wyjechał do Wlk. Brytanii, bo - jak tłumaczył - kończyła mu się ważność polskiej wizy. Jego adwokat złożył pismo w prokuraturze, że stawi się on na każde wezwanie. Nieobecność Zakajewa w Polsce nie jest zresztą przeszkodą w rozpatrywaniu kwestii dopuszczalności jego ekstradycji przez sąd.

pap, ps

Czytaj także

 0

Czytaj także