Jak się spodziewali obserwatorzy, dwa radykalne ugrupowania palestyńskie Hamas i Dżihad odrzuciły apel Arafata o wstrzymanie ataków na izraelską ludność cywilną.
Przedstawiciele obu tych ugrupowań, które są odpowiedzialne za wiele samobójczych zamachów bombowych dokonanych w Izraelu, oświadczyli, że zamachy te są aktami samoobrony przed okupacją izraelską.
"Mamy prawo do samoobrony. Izrael zabija niewinne dzieci i kobiety. Tę wojna narzucił nam Izrael" - oświadczył jeden z liderów Dżihadu Nafez Azzam po apelu Arafata.
"Dlaczego Izraelczykom pozwala się atakować nas w Nablusie i Kalkilii (na Zachodnim Brzegu), a nas pozbawia się prawa atakowania ich w Tel Awiwie czy Hajfie ?" - oświadczył lider Hamasu Abdel-Aziz al-Rantissi. "Nie można prosić kogoś, kto jest dzień i noc masakrowany, by złożył ręce i się nie bronił".
em, pap
Czytaj też: Izraelowi świeczkę, terrorystom ogarek
"Mamy prawo do samoobrony. Izrael zabija niewinne dzieci i kobiety. Tę wojna narzucił nam Izrael" - oświadczył jeden z liderów Dżihadu Nafez Azzam po apelu Arafata.
"Dlaczego Izraelczykom pozwala się atakować nas w Nablusie i Kalkilii (na Zachodnim Brzegu), a nas pozbawia się prawa atakowania ich w Tel Awiwie czy Hajfie ?" - oświadczył lider Hamasu Abdel-Aziz al-Rantissi. "Nie można prosić kogoś, kto jest dzień i noc masakrowany, by złożył ręce i się nie bronił".
em, pap
Czytaj też: Izraelowi świeczkę, terrorystom ogarek