Wybuch metanu (aktl.)

Wybuch metanu (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
W kopalni "Pniówek" w Pawłowicach - wybuch metanu. Stan 2 poparzonych górników jest bardzo ciężki; 2 innych - średniociężki. Życiu pozostałych rannych nic nie zagraża.
Do wypadku doszło tuż przed północą 830 metrów pod ziemią. "Prawidłowo zadziałały czujniki, pokazując wzrost ilości metanu. Natychmiast podjęto akcję ratowniczą" - powiedział główny inżynier bhp i szkolenia w kopalni Czesław Wagstyl.

Pożar wybuchł w trakcie urabiania tzw. skał spągowych mechanicznym kombajnem. Praca kombajnu mogła spowodować iskrę, która zapaliła metan. Z zagrożonego rejonu o własnych siłach wyszło 42 górników; czterech z nich musiało użyć specjalnych aparatów ratunkowych.

Do szpitali trafiło w sumie 13 górników; czterech ma rozległe poparzenia, czterech innych doznało lekkich poparzeń oraz urazów mechanicznych, pięciu podtruło się tlenkiem węgla.

Czterej najciężej poparzeni górnicy trafili do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. "Stan dwóch z nich jest bardzo ciężki, mają poparzone ok. 70 proc. powierzchni ciała. U dwóch pozostałych poparzenia nie przekraczają 50 proc. powierzchni ciała; ich stan jest średniociężki" - ocenił zastępca dyrektora "oparzeniówki" ds. medycznych Krzysztof Wysota. Dodał, że obecnie trwa wyprowadzanie rannych ze stanu wstrząsu pourazowego. Wszelkie rokowania dyr. Wysota uznał za przedwczesne. Jego zdaniem o powodzeniu leczenia będzie można rokować za kilka dni.

Dwaj najciężej ranni mają poparzone głównie twarz, ręce, klatkę piersiową i plecy. Kluczowa dla powodzenia leczenia będzie ocena, na ile poparzone są również narządy wewnętrzne. Jeden z  leżących w "oparzeniówce" górników w chwili wybuchu pożaru był zaledwie 6 metrów od jego ogniska.

Dziewięciu innych górników leczonych jest w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju. "Ich stan jest stabilny i nie zagrażający życiu" - powiedział wicedyrektor szpitala ds. lecznictwa Józef Danek.

Czterech górników trafiło na oddział ortopedii - mają złamania, zwichnięcia, potłuczenia i są lekko oparzeni. Pięciu kolejnych, podtrutych tlenkiem węgla, jest na obserwacji na  oddziale internistycznym. Prawdopodobnie w ciągu kilku dni opuszczą szpital.

Wszyscy poszkodowani zachowali przytomność. "Przed oczami była tylko ciemność i nic więcej; poczucie, że trzeba uciekać. Potem czuło się rany. Ważne, że uszliśmy z tego z  życiem, bo mogło być gorzej" - mówił jeden z górników w jastrzębskim szpitalu.

W kopalni trwa akcja pożarowa. Ratownicy starają się odgrodzić rejon pożaru czterema specjalnymi tamami przeciwwybuchowymi. Mają one zapobiec ryzyku wybuchu metanu oraz odciąć dopływ powietrza do strefy pożaru, aby  doprowadzić do jego wygaśnięcia. Zamknięcie tam nastąpić może za  kilka dni; wygasanie pożaru potrwa kilka tygodni.

Według inż. Wagstyla, obecnie nie ma zagrożenia wybuchem metanu w kopalni. Rejon objęty pożarem wyłączono z ruchu; w  pozostałych wyrobiskach kopalni praca odbywa się normalnie.

Przyczyny i okoliczności wypadku bada Okręgowy Urząd Górniczy w Tychach.

Kopalnia "Pniówek" należy do tzw. kopalń metanowych, czyli szczególnie narażonych na wybuchy tego gazu, zalegającego w  złożach węgla. Zakład znajduje się w grupie kopalń o najwyższym, czwartym stopniu zagrożenia metanowego.

les, em, pap