Ustawa refundacyjna: niekończąca się historia

Ustawa refundacyjna: niekończąca się historia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Najpierw Bartosz Arłukowicz do spółki z Donaldem Tuskiem przekonywali, że w ustawie refundacyjnej nie da się zmienić nawet przecinka, a jeśli lekarze będą z tym mieli jakiś problem, to premier się nimi zajmie. Potem okazało się, że jednak kilka przecinków można zmienić - ba, można wykreślić z ustawy całe artykuły. Dziś okazuje się, że zmieniono wciąż za mało - lekarze modyfikują formę protestu, ale będą protestować dalej. Jakby tego było mało dołączają do nich aptekarze, którzy też postanowili powalczyć o swoje. Najmniej z tego wszystkiego rozumieją pacjenci.
Naczelna Rada Lekarska oświadczyła, że docenia fakt, iż Sejm wykreślił z ustawy ustęp 8 art. 48, który przewidywał finansową odpowiedzialność lekarzy za złe wypełnienie recepty. Chodziło o to, że gdyby lekarz błędnie ocenił poziom refundacji jaki przysługuje danej osobie - musiałby się liczyć z poważnym uszczupleniem swojego majątku. Szkopuł w tym, że dziś w Polsce nikt nie potrafi do końca ustalić kto jest, a kto nie jest ubezpieczony (choć odsetek osób bez ubezpieczenia ma być marginalny). Dlatego lekarze - w obawie przed pójściem z torbami - postanowili w ogóle nie wpisywać na receptach informacji na temat poziomu refundacji. Zamiast tego przybijali pieczątkę, zgodnie z którą decyzję miał podejmować NFZ. Efekt? Pacjenci wykupywali lek po cenie zakładającej najniższy możliwy poziom refundacji. Część ubezpieczonych nie mogła więc skorzystać z przysługujących im ulg.

Kontrowersyjny przepis zniknął, a lekarze... protestują dalej. Dlaczego? Po pierwsze domagają się głowy szefa NFZ Jacka Paszkiewicza, który - ich zdaniem - odpowiada za cały bałagan związany z refundacją. Poza tym - chociaż z ustawy zniknął przepis o karach finansowych za błędne wypełnienie recepty - to pozostał w nich przepis nakazujący lekarzom wpisywać informacje o poziomie refundacji danego leku dla danego pacjenta w przypadku, jeśli ustawa określa dla tego leku kilka poziomów refundacji. Lekarze tłumaczą, że jest to obciążanie ich dodatkowymi obowiązkami i zabieranie czasu jaki mogliby poświęcić pacjentom. Ponadto lekarze chcą zmiany przepisów mówiących o tym, iż lek jest refundowany tylko wtedy, jeśli jest wykorzystywany zgodnie z zarejestrowanymi sposobami użytkowania - tymczasem zdarza się, iż lekarze - korzystając z dotychczasowych doświadczeń - wykraczają poza "instrukcję obsługi" danego leku. Protest lekarzy trwa więc w najlepsze - wprawdzie najprawdopodobniej lekarze przestaną przybijać do recept pieczątki "Refundacja leku do decyzji NFZ", ale za to mają wpisywać na receptach łacińskie nazwy leków, a zamiast poziomu refundacji wpisywać numer oddziału NFZ.  

Do protestujących lekarzy dołączyli aptekarze, którzy od 16 stycznia będą zamykali apteki codziennie między 13 a 14 (w tym czasie będą sprzedawać leki tylko w wyjątkowych przypadkach - jeżeli odmowa sprzedaży danego leku mogłaby zagrozić życiu pacjenta). Ponadto Naczelna Rada Aptekarska poradziła aptekarzom, by nie realizowali nieprawidłowo wypełnionych recept. A to - w połączeniu z kontynuowaniem protestu przez lekarzy, którzy recept prawidłowo nie wypełniają - oznacza, że pacjenci mogą mieć problem z zakupem leków z przysługującą im zniżką. Dlaczego lekarze protestują? A dlatego, że - jak tłumaczy prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Grzegorz Kucharewicz - czują się oszukani, ponieważ o ile z ustawy wykreślono przepisy dotyczące kar finansowych dla lekarzy za nieprawidłowe wypełnienie recept, o tyle nie wykreślono przepisów o karaniu aptekarzy za realizowanie nieprawidłowo wypełnionych recept.

A pacjenci? A pacjenci poczekają.

O protestach lekarzy i aptekarzy czytaj w serwisie Wprost.pl:

O 13 lekarstwa nie kupisz. Protest aptekarzy

OZZL: jak wypełniać recepty? Zdecydujemy po weekendzie

Porozumienie Zielonogórskie kończy protest pieczątkowy

Sawicki: ustawa refundacyjna. Błędy Kopacz i Arłukowicza

PO: lekarze już nie mają powodów do protestów

Kopacz o ustawie refundacyjnej: głosowałam dla dobra pacjentów

Prawo się zmieniło, lekarze nie przerwą protestu. "Szef NFZ musi odejść"