Lekcja historii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dla rozmów pokojowych między Izraelem a Palestyńczykami nie ma alternatywy. Prowadząc swoją intifadę Palestyńczycy odnieśli sukces propagandowy, ale... niczego więcej. Obie strony konfliktu są zmęczone. Problemem jest to, jak wyjść z patowej sytuacji z twarzą.
Jaser Arafat nie może porzucić roli wielkiego rzecznika sprawy palestyńskiej, ale uparcie brnąc w bezsensowny konflikt w istocie pogarszałby tylko sytuację tracąc przy tym wpływy na rzecz ekstremistów. Ustępstw na Izraelu nie udało się wymusić rzucając kamieniami i detonując bomby.
Równie mało skuteczne okazują się akcje odwetowe Izraela: zamiast uciszać zamachowców przyczyniają się do mobilizacji fanatyków z Hamasu i Dżihadu. Stan niepokoju przynosi poza tym coraz dotkliwsze straty ekonomiczne zarówno Izraelowi jak i rachitycznej gospodarce Autonomii Palestyńskiej. Nadzieję na reanimację procesu pokojowego budzi fakt, że ze strony izraelskiej rozmowy prowadzić będzie Szymon Peres, weteran pertraktacji z Palestyńczykami uznawany dziś za jedynego "gołębia pokoju" w gabinecie "jastrzębi" Ariela Sharona.
W rozmowie z dziennikarzami "Wprost" przebywający w Polsce Peres przyznał, że nie spodziewa się szybkiego przełomu: "musimy wykazać wiele opanowania i zrozumienia, by znaleźć wspólną płaszczyznę rozmów". Z drugiej strony jednak czas by wnioski z najnowszej historii wyciągnął jego partner: w ciągu minionej dekady Palestyńczycy mogli się przekonać, że za stołem rokowań osiągnęli znacznie więcej, niż na polu bitwy.
Jarosław Giziński