Ślimacza informatyzacja

Ślimacza informatyzacja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Trzysta milionów złotych być może odzyska państwo, dzięki zaledwie kilkumiesięcznemu monitorowaniu podejrzanych transakcji. Zapewne działania organów śledczych byłyby jeszcze skuteczniejsze, gdyby inspektorzy korzystali z nowoczesnego systemu informatycznego, wychwytującego podejrzane powiązania w transferze dużych kwot. System ten kosztuje tylko - w porównaniu z potencjalnymi zyskami - kilka milionów złotych. Niestety będziemy musieli poczekać na niego jeszcze co najmniej rok, a w tym czasie nieporównywalnie większe sumy wzbogacą konta wszelkiej maści złodziei.
Informatyzacja administracji publicznej od lat posuwa się bardzo opornie. Trudno wskazać duży kontrakt informatyczny, który został bez zastrzeżeń i na czas zrealizowany. Główny Urząd Ceł, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, centralna ewidencja pojazdów, system zarządzania unijnymi dopłatami dla rolnictwa… Trudno też przypuszczać, że cała wina leży po stronie firm. "My się zajmujemy biznesem, a nie polityką" - tłumaczył Andrzej Dopierała, prezes Hewlett-Packard Polska, gdy przed kilkoma tygodniami oskarżono firmę o żerowanie na polskich rolnikach. Informatyka ciągle w wielu urzędach traktowana jest jako zło konieczne, a nie nowoczesne narzędzie usprawniające pracę. Informatyka to przejrzystość, której ciągle wielu ludzi w administracji się boi. Tej przejrzystości brakuje zazwyczaj już na etapie rozpisywania przetargów i wyłaniania zwycięzców.
Michał Adamczyk