W piątek amerykański Sąd Najwyższy stwierdził, że większość ceł nakładanych przez prezydenta USA Donalda Trumpa jest niezgodna z prawem. Odmiennego zdania jest jednak Trump, który najpierw zapowiedział nałożenie 10-procentowych ceł na „wszystkie kraje”, a w sobotę ogłosił, że będą one jeszcze wyższe.
„W oparciu o dokładną, szczegółową i kompletną analizę absurdalnej, źle sformułowanej i wyjątkowo antyamerykańskiej decyzji w sprawie ceł, wydanej wczoraj, po wielu miesiącach rozważań, przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, niniejszym oświadczam, że jako prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki podnoszę ze skutkiem natychmiastowym 10-procentowe cło na kraje, z których wiele przez dziesięciolecia »okradało« Stany Zjednoczone przez dziesięciolecia bez ponoszenia konsekwencji (do czasu mojego pojawienia się!), do w pełni dozwolonego i sprawdzonego prawnie poziomu 15 procent” – napisał Trump na platformie społecznościowej „Truth Social”.
Prezydent USA dodał, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy jego administracja „ustali i ogłosi nowe, prawnie dopuszczalne cła”, które będę według Trumpa „kontynuacją niezwykle udanego procesu przywracania wielkości Ameryce”.
Donald Trump wbrew decyzji Sądu Najwyższego
W piątek Sąd Najwyższy USA orzekł, że zgodnie z konstytucją to Kongres, a nie prezydent, ma prawo do nakładania podatków i ceł. Tymczasem Trump w kwietniu 2025 roku nałożył 10-procentowe cła na wszystkich partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, czyli łącznie około 180 krajów. Konkretnie orzeczenie SN dotyczy ceł, które Trump nakładał wykorzystując ustawę z 1977 roku o Międzynarodowych Nadzwyczajnych Uprawnieniach Gospodarczych (IEEPA). Decyzja sądu nie odbiera jednak Białemu Domowi możliwości nakładania ceł w ramach innych ustaw.
Czytaj też:
USA o krok od ataku? Zdjęcia satelitarne okrążyły siećCzytaj też:
Nedim Useinow: Putin czeka na moment, kiedy uwaga Amerykanów zostanie odwrócona
