Armia izraelska przekazała w oświadczeniu, że zaatakowała w piątek „centrum dowodzenia Hezbollahu” w rejonie Baalbek we wschodnim Libanie. Pierwsze doniesienia libańskich mediów mówiły o 6 zabitych i 25 rannych. W sobotę jednak Reuters przekazał, że zginęło co najmniej 10 osób, a 50 zostało rannych. Jak zauważa agencja, piątkowy ostrzał był najtragiczniejszym w skutkach atakiem w ostatnich tygodniach. „Ataki grożą wystawieniem na próbę kruchego zawieszenia broni między Izraelem a Hezbollahem” – czytamy w depeszy.
Izraelczycy przekazali również, że zlikwidowali „kilku terrorystów” w „trzech różnych ośrodkach dowodzenia”. Według sił izraelskich zabici bojownicy planowali ataki na Izrael. Hezbollah potwierdził w sobotę, że ośmiu jego bojowników, w tym jeden z dowódców Mohammed Yaghi, zginęło w piątkowych nalotach.
Kruche zawieszenie broni w Libanie
Zawieszenie broni między Izraelem a Hezbollahem weszło w życie 27 listopada 2024 roku. Zgodnie z umową z południa Libanu miały wycofać się siły izraelskie oraz Hezbollah, a libańska armia miała przejąć broń i i instalacje bojowników. Jednak od tamtego momentu obie strony wielokrotnie oskarżały się o łamanie warunków porozumienia. Z danych ministerstwa zdrowia w Bejrucie wynikało, że w niecały rok – pomimo zawieszenia broni – zginęło ponad 270 osób, a około 850 zostało rannych. Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka (OHCHR) szacowało, że co najmniej 107 ofiar śmiertelnych to cywile.
Sobotnie ataki Izraela potępił prezydent Libanu Joseph Aoun. Jego zdaniem celem Izraela nie było zlikwidowanie bojowników, ale „udaremnienie wysiłków dyplomatycznych Libanu i jego sojuszników, przy wsparciu USA, by ustabilizować sytuację i powstrzymać izraelskie działania wojenne”.
Czytaj też:
Trump grzmi po decyzji Sądu Najwyższego. Ogłasza jeszcze wyższe cła
Czytaj też:
Fatalne wieści dla Hołowni. Prawie połowa Polaków nie daje mu szans
