Głód, najlepszy przyjaciel terrorysty

Głód, najlepszy przyjaciel terrorysty

Dodano:   /  Zmieniono: 
Podczas szczytu w 1996 r. postanowiono, że do 2015 r. liczba głodujących na świecie zostanie zmniejszona o połowę. Mimo płomiennych deklaracji i solennych obietnic pomocy ze strony państw bogatej Północy, cel ten już dawno przestał być realny. Miłosierdzie, współczucie i konkretne sumy przekazywane na rzecz głodujących - nie okazały się dość skuteczne.
Słusznie kardynał Arinze zwraca uwagę, że tam gdzie brakuje żywności, zazwyczaj broni jest pod dostatkiem. Wystarczy rzut oka na globus, by przekonać się, że geografia głodu w znacznej mierze odpowiada mapie konfliktów zbrojnych i wojen domowych. Być może analiza tej prostej zależności skłoni wreszcie bogaty świat do działania. Skrajna bieda i brak perspektyw zawsze stanowiły doskonałą pożywkę dla wszelkiego rodzaju politycznych i religijnych ekstremizmów. Przywódcy bogatych państw muszą zdać sobie sprawę, że dopóki na świecie ludzie będą umierać z głodu, Zachód będzie żył w strachu przed powtórką z "11 września".
Tomasz Wojciechowski